fot. FKS Stal Mielec S.A.
- Musimy zachować spokój, "napinka" nie powoduje nic dobrego. Oczywiście, już wiadomo, że kibice oczekują w takich meczach najbardziej zaangażowania, bo to są takie spotkania, ale nie można zapominać o graniu w piłkę - mówił trener Ireneusz Mamrot przed Derbami Podkarpacia.
Stal Mielec w ostatnich pięciu spotkaniach odniosła cztery zwycięstwa. Podopieczni
Ireneusza Mamrota wydostali się ze strefy spadkowej i mają przewagę trzech punktów nad kreską. W sobotę 11 kwietnia Mielczanie zmierzą się ze
Stalą Rzeszów w ramach 28. kolejki Betclic 1 ligi.
- Jesteśmy w dobrej dyspozycji. Natomiast trzeba pamiętać, że to nie jest tak, że wszystko nagle zaczęło funkcjonować idealnie. To jest proces i nad wieloma elementami cały czas pracujemy, żeby ta gra była jeszcze bardziej stabilna i powtarzalna - mówił trener Ireneusz Mamrot.
Mentalność kluczem do przemiany
Największa zmiana w zespole zaszła w sferze mentalnej. Trener otwarcie przyznał, że to właśnie „głowa” była najważniejszym elementem do poprawy.
- Mówiłem wcześniej, że nie poprawiliśmy jakoś znacząco parametrów fizycznych, bo one już były na dobrym poziomie. Najwięcej uwolniła głowa i to jest coś, co jest numer jeden. Kiedy przegrywasz mecze w końcówkach, to masz gdzieś z tyłu głowy obawy, boisz się i to wpływa na twoje decyzje na boisku.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
- Po tych kilku zwycięstwach pewność siebie drużyny idzie do góry. Widać to w takich momentach, kiedy tracimy bramkę, a mimo to dalej gramy swoje i dążymy do kolejnych goli. Jak masz serię zwycięstw, to zespół zupełnie inaczej funkcjonuje - powiedział opiekun Stali Mielec.
Presja?
Szkoleniowiec podchodzi spokojnie również do tematu rosnących oczekiwań.
- Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale kiedy wygrywasz, to tej presji po prostu nie ma. Najtrudniej jest wtedy, kiedy przegrywasz, bo wtedy pojawiają się pytania, wątpliwości i większe napięcie.
- Jako trener musisz być ponad tym wszystkim. Nie możesz przenosić swoich emocji na drużynę. My skupiamy się na kolejnym meczu, bo mimo lepszej sytuacji w tabeli nic nie jest jeszcze zapewnione - mówił.
Derby rządzą się swoimi prawami
Przed meczem ze Stalą Rzeszów trener podkreślił duży spokój. "Derby rządzą się swoimi prawami".
- Miałem tę przyjemność prowadzenia w derbach drużyn w innych klubach. Najważniejsze jest zachowanie spokoju i tak jest wokół takich meczów, już jest głośno wcześniej i piłkarze o tym wiedzą, więc zdają sobie sprawę, jakie to jest ważne dla kibiców, dla otoczenia.
- Natomiast musimy zachować spokój, "napinka" nie powoduje nic dobrego. Oczywiście, już wiadomo, że kibice oczekują w takich meczach najbardziej zaangażowania, bo to są takie mecze, ale nie można zapominać o graniu w piłkę. Często te mecze derbowe później tak wyglądają, że jest sporo walki.
- Grałem takie derby, że walczyłem o utrzymanie. Zespół, który był moim rywalem grał o awans i na boisku tego nie było widać. Więc derby jest to powiedzenie, że rządzą się swoimi prawami i ono jest prawdziwe.
Stal Rzeszów to zespół z bardzo dobrą młodzieżą, który dobrze czuje się w grze z piłką. To są zawodnicy odważni, wchodzący w pojedynki, grający indywidualnie i z takimi drużynami zawsze grało mi się trudno - dodał trener Stali Mielec.
Wsparcie trybun
- Czuję od kilku meczów bardzo pozytywną aurę na trybunach. I nie chodzi tylko o grupę dopingującą, ale o całe trybuny. Widać, że to pomaga drużynie i niesie zawodników.
Nigdy nie jest tak, że kontrolujesz spotkanie przez 90 minut. Są momenty lepsze i gorsze, dlatego właśnie wtedy wsparcie trybun jest najważniejsze. Jeśli mogę prosić w imieniu swoim i zespołu, to właśnie o to – a my zrobimy wszystko, żeby odwdzięczyć się dobrą grą - dodał Ireneusz Mamrot.