Ładowanie wyników…
2026-03-29 00:17:00

Yacine Louati: Kiedy serwujemy w ten sposób, rywale mają spore problemy, żeby zdobyć punkt atakiem

Fot. Asseco Resovia Rzeszów.
Fot. Asseco Resovia Rzeszów.
Asseco Resovia Rzeszów pokonała Indykpol AZS Olsztyn bez straty seta w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym o mistrzostwo Polski. Po spotkaniu porozmawialiśmy z MVP meczu, Yacine Louatim.
 
Po powrocie z mistrzostw świata miałeś dosyć trudny początek, a od pewnego czasu prezentujesz świetną dyspozycję. Czyli wszystko idzie zgodnie z planem, top forma miała być na koniec sezonu?
 
Tak, dokładnie tak jak powiedziałeś. Nie mogliśmy się doczekać tych decydujących meczów. To także prawda, że na początku graliśmy z innym składem wyjściowym i szło nam dobrze, zaszliśmy bardzo daleko w Pucharze Polski, gdzie zagraliśmy w finale. 
 
Czuję się dobrze, bardzo ufam drużynie i jestem pewien, że gdyby mnie nie było na boisku, to zespół i tak prezentowałby solidną siatkówkę. Naprawdę podoba mi się, to jak teraz pracujemy. Wygraliśmy ważne mecze, które dały nam dużo pewności siebie. Tak jak ten dzisiejszy, i to trzy dni po porażce z Ziraatem. Tego właśnie potrzebowaliśmy.
 
Dobrze, że przywołałeś to spotkanie z Ziraatem. Mieliście w nim swoje momenty, zwłaszcza w drugim secie, ale ostatecznie górą byli rywale. Ile czasu potrzebowaliście na to, żeby wyrzucić ten mecz z głów i skupić się na Indyk polu?
 
Każdy reaguje inaczej. Chciałbym powiedzieć, że w pewnym sensie dobrze jest o tym nie zapominać i jednocześnie jak najszybciej się otrząsnąć, wrócić do treningów i przygotowywać się do kolejnego pojedynku.

Czasami porażka w takim meczu wychodzi na dobre.

Kiedy ma się sporą, sporą przewagę, a mimo to lepszy okazuje się rywal. Już tłumaczę, dlaczego – po ważnych spotkaniach, takich jak ćwierćfinał Ligi Mistrzów, dobrze jest mieć okazję do rehabilitacji w kolejnym pojedynku i pokazania, że wyciągnęło się właściwe wnioski poprzez przystosowanie się do trudnej sytuacji. 
 
Popatrz na trzeciego seta – Olsztyn wrócił do gry, mimo że tracili do nas siedem punktów. W pewien sposób przypomina to drugą partię w starciu z Turkami. Ale nie daliśmy sobie odebrać zwycięstwa i to jest siła, którą powinniśmy pokazać w Ankarze i w kolejnych meczach play-off PlusLigi. 
 
Wróćmy do starcia z Akademikami. Siłę Twojego bloku mocno odczuli Jan Hadrava i Arthur Szwarc. To z pewnością nie była kwestia szczęścia. Czy chodzi o intuicję, czy też taktykę?
 
Oczywiście to kwestia taktyki. Mamy gameplan, a także ludzi analizujących grę, mamy dwóch skautów oraz bardzo dobry sztab techniczny.

Czasami w danej chwili do głosu dochodzi też instynkt.

Inną sprawą jest to, że grało nam się łatwo, bo mieliśmy kilkupunktową przewagę. Dzięki temu zawodnicy wrócili do swojego systemu gry zaś w szczególnych sytuacjach wprowadziliśmy w trakcie meczu pewne modyfikacje.
 
Myślę, że kilka razy miałem szczęście, niemniej tutaj wychodzi presja, jaką wywieramy na zagrywce. Kiedy serwujemy w ten sposób, rywale mają spore problemy, żeby zdobyć punkt atakiem, na co odpowiednio reagujemy.
 
Co do tej adaptacji – w pierwszym secie wyglądało na to, że wraz z Pawłem Zatorskim kryłeś w odbiorze Artura Szalpuka, który nie przyjął ani jednej piłki. Wzięliście na siebie spory obszar w przyjęciu, czy to jest coś nowego, co wprowadzacie na play-off?
 
Myślę, że Artur często znajdował się w strefie, którą przeciwnicy preferują przy serwisie, zwłaszcza Halaba oraz Karlitzek, a także rozgrywający Tille. Mają bardzo dobre zagrywki, więc zaryzykowaliśmy z wprowadzaniem zmian do naszego ustawienia. Następnie przeszliśmy do standardowych rozwiązań, po czym znów dokonaliśmy kilku korekt. Powiedzmy, że jest to pewna rutyna, którą mamy w naszym systemie i stosujemy podczas meczu.
 
Popraw mnie, jeśli się mylę, ale zauważyłem, że z każdym kolejnym spotkaniem, gracie z Marcinem Januszem coraz szybciej. Z czego to się bierze?
 
Tak to właśnie wygląda. Nasza współpraca jest coraz lepsza. To świetny rozgrywający, który „czuje atakującego”. Na początku tak nie było, ale mamy już trochę więcej doświadczenia, jeśli chodzi o wspólną grę, i to procentuje.
 
Jak wyjaśnisz to, że kilka tygodni temu Wasz mecz w rundzie zasadniczej z Indykpolem rozstrzygnął się w tie-breaku zaś dzisiaj było zupełnie inaczej? Co było kluczowe w osiągnięciu tak korzystnego wyniku?
 
Tym cechuje się współczesna siatkówka. Myślę, że wiele zależy od serwisu i przyjęcia. A dzisiaj w kilku kluczowych momentach udało nam się skutecznie wyprowadzić kontratak. Co było równie istotne, zdobywaliśmy punkty na „side oucie”, kiedy rywale wprowadzali piłkę do gry wymagającą zagrywką. Kilka akcji w naszym wykonaniu zmieniło przebieg meczu i myślę, że dzisiaj dobrze się zaprezentowaliśmy.
 
Zapytam cię o grę na fortepianie, ponieważ wiem, że obok gry w siatkówkę świetnie radzisz sobie także z grą na instrumentach. Co zamierzasz zagrać po takim występie i zdobyciu statuetki MVP?
 
Zamierzam trochę improwizować, tak jak dzisiaj (śmiech). Zagram kilka akordów, trochę się pobawię, może coś nagram i dorzucę do tego grę na trąbce. To brzmi jak całkiem dobry pomysł.
Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.