Asseco Resovia potrzebowała trzech partii by uporać się z Indykpolem AZS Olsztyn w pierwszym ćwiercfinale PlusLigi. W rywalizacji toczonej do dwóch zwycięstw, gracze Massimo Bottiego potrzebują jeszcze jednego, aby zagrać w półfinale.
Fot. Asseco Resovia Rzeszów.
Rywalizacja siedmiokrotnych mistrzów Polski z "Indykami" była jednym z najciekawiej zapowiadających się starć fazy play-off. Siedmiokrotni mistrzowie Polski chcieli wziąć przykład z PGE Projektu Warszawa, który w piątkowy wieczór rozprawił się z JSW Jastrzębskim Węglem zaś goście wierzyli, że tak jak w poprzednich pojedynkach tych zespołów zdołają awansować do kolejnej fazy rozgrywek.
Pierwsze piłki tego spotkania należały do gospodarzy. Mateusz Poręba najpierw zablokował atak rywali z "pajpa", po czym dołożył dwa soczyste uderzenia i Resovia objęła prowadzenie 6-2. Przyjezdni szybko złapali kontakt po tym, gdy Johannes TIlle dwukrotnie upolował rzeszowskich przyjmujących zaś po asie Moritza Karlitzka na Pawle Zatorskim zrobiło się 9-9.
Kolejny fragment inauguracyjnej odsłony należał do Rzeszowian. W roli głównej wystąpił Yacine Louati, który zatrzymał atakującego rywali a następnie wykorzystał kontratak. Postawa Francuza napędziła „Pasiaków”, którzy odskoczyli na 16-11 po tym, gdy blok obił Karol Butryn.
Miejscowi poszli za ciosem i gdy asa zaserwował Poręba, było wiadomo, że tylko kataklizm pozbawi Resoviaków zwycięstwa. Nic takiego nie miało jednak miejsca a wynik na 25-18 ustalił Louati.
Po zmianie stron nastąpiło tzw. "przeciąganie liny". Gdy tylko Resoviacy odskakiwali na 2-3 punkty, to ekipa Daniela Plińskiego odrabiała straty. Tak było choćby po dwóch blokach Danny'ego Demyanenki na Karlitzku, gdy miejscowi prowadzili 13-11 a w następnym ustawieniu "czapa" Jana Hadravy dała remis po 13.
Przez kilka chwil trwała walka punkt za punkt, po czym nastąpiła ofensywa Rzeszowian. Prym wiódł w niej Yacine Louati, który zamienił kontrę na punkt, po którym gospodarze znów mieli dwa oczka przewagi.
Tej straty drużyna Daniela Plińskiego nie zdołała już odrobić. Trener Indykpolu wziął czas przy stanie 18-20, po czym... trzema punktowymi zagrywkami popisał się Louati. Francuzowi sprzyjało szczęścia, wszak dwukrotnie pomogła mu siatka- niemniej był to decydujący moment w tej części meczu. Ostatnie dwie akcje wykończył Artur Szalpuk i jego drużyna triumfowała do 19.
Po drugiej partii Asseco Resovia miała na swoim koncie 8 zepsutych zagrywek i tyle samo asów. 6 z nich było zasługą dwukrotnego mistrza olimpijskiego.
Trzeciego seta przyjezdni rozpoczęli najgorzej jak mogli. W boisko nie trafił Paweł Halaba, w efekcie ekipa z Rzeszowa miała czteropunktowe prowadzenie. Przewaga Resovii urosła do 6 oczek (10-4), po tym gdy Arthur Szwarc zapoznał się z blokiem pewnego francuskiego przyjmującego a następnie w ataku pomylił się Dawid Siwczyk.
Niesieni dopingiem swojej publiczności Rzeszowianie w pełni kontrolowali wydarzenia boiskowe. Na domiar złego przy wyniku 9-16 z powodu urazu parkiet musiał opuścić Karlitzek, co zwiastowało spore kłopoty gości.
Mimo to Akademicy podjęli walkę. Blok na Szalpuku oraz punktowy serwis Szwarca sprawiły, że przy 16-11 o czas poprosił opiekun gospodarzy. Uwagi Włocha nie wytrąciły przeciwników z właściwego rytmu- wręcz przeciwnie, wydawałoby się bezpieczna przewaga stopniała do trzech punktów (19-16) gdy Dawid Siwczyk "zgasił" Karola Butryna.
Sprawy przybrały niekorzystny obrót dla miejscowych, gdy przy zagrywkach Johannesa Tille stracili całą przewagę! Goście mogli nawet prowadzić, ale siatki dotknął Mateusz Janikowski. W zaciętej końcówce znów klasę pokazał Louati, zatrzymując kanadyjskiego atakującego. Po chwili to samo na drugim skrzydle uczynił Butryn i Resovia odskoczyła na 23-20. Ostatnie dwie wymiany także padły łupem "Pasiaków", którzy zwyciężyli do 20 i w całych zawodach 3-0. Statuetkę MVP otrzymał Yacine Louati.
Asseco Resovia Rzeszów: Marcin Janusz (1), Yacine Louati (18), Danny Demyanenko (6), Karol Butryn (13), Artur Szalpuk (7), Mateusz Poręba (6), Paweł Zatorski (libero) oraz Erik Shoji.
Indykpol AZS Olsztyn: Johannes Tille (2), Moritz Karlitzek (9), Jakub Majchrzak (5), Jan Hadrava (7), Paweł Halaba (6), Paweł Cieślik (2), Seweryn Lipiński (1), Jakub Ciunajtis (libero) oraz Łukasz Kozub, Karol Borkowski (2), Arthur Szwarc (5), Dawid Siwczyk (3), Mateusz Janikowski (1).
Sędziowie: Maciej Kolendowski-Paweł Burkiewicz.
Widzów: 2900.
Czytaj także
2026-03-28 17:50
Lider pogubił punkty. JKS Jarosław tylko z remisem
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.