fot. Legion Pilzno
Po spotkaniu 4 ligi podkarpackiej pomiędzy Iglopolem Dębica a Legionem Pilzno doszło do niepokojącego zdarzenia z udziałem kibica i jednego z zawodników gości. Sprawa zakończyła się karą finansową dla gospodarzy.
Spotkanie 18. kolejki 4 ligi podkarpackiej pomiędzy Igloopolem Dębica a Legionem Pilzno zakończyło się jednobramkowym zwycięstwem drużyny przyjezdnych.
Napięta atmosfera i atak na piłkarza
Już w trakcie meczu atmosfera na trybunach była napięta. Zawodnicy Legionu Pilzno mieli być obrażani przez część kibiców gospodarzy. Po końcowym gwizdku sytuacja eskalowała i jeden z fanów wbiegł w kierunku piłkarzy i uderzył zawodnika drużyny z Pilzna.
Jak wynika z raportu sędziego, zawodnik Legionu Pilzno, Patryk Zygmunt, podszedł w okolice ogrodzenia oddzielającego boisko od trybun.
Wtedy doszło do konfrontacji słownej z kibicem, która szybko przerodziła się w przepychanki. W pobliżu bramy wejściowej piłkarz został uderzony w okolice twarzy przez jednego z sympatyków "Morsów". Co istotne, w kluczowym momencie nie było obecnych służb porządkowych, mimo że wcześniej dostarczono listy zabezpieczenia meczu.
Patryk Zygmunt to wychowanek Igloopolu Dębica. W swojej karierze związany był również z Wisłoką, a teraz reprezentuje barwy Legionu Pilzno.
- Szkoda, że nie było żadnej ochrony. Mam nadzieję, że organizatorzy meczów na tym stadionie wyciągną z tego wnioski, bo z tego, co wiem, to nie pierwsza taka sytuacja - mówił trener Piotr Widz na łamach gazety "Dębicki obserwator".
Decyzja związku: 500 zł kary
Sprawą zajął się Wydział Dyscypliny Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Na podstawie raportów sędziowskich i wyjaśnień uznano, że klub ponosi odpowiedzialność za zachowanie kibica. W efekcie Igloopol Dębica został ukarany grzywną w wysokości 500 zł.
Przedstawiciele Legionu nie kryli rozczarowania wysokością kary, sugerując, że sankcja jest niewspółmierna do sytuacji. Z kolei władze Igloopolu Dębica wskazują, że incydent mógł mieć szerszy kontekst. Według nich zawodnik przyjezdnych miał wcześniej prowokować kibiców.
- To jest śmiech. Nawet nie chcę tego komentować, bo musiałbym użyć brzydkich słów - powiedział prezes Legionu Pilzno, Wojciech Sztorc na łamach gazety "Dębicki obserwator".
Cała sytuacja ponownie zwraca uwagę na problem zabezpieczenia meczów w niższych ligach. W tym przypadku kluczowy moment, czyli zejście zawodników do szatni, nie był odpowiednio chroniony, co umożliwiło bezpośredni kontakt kibica z piłkarzem i doprowadziło do eskalacji zdarzeń.