Fot. Asseco Resovia Rzeszów.
Asseco Resovia Rzeszów przegrała ze Sportingiem CP Lizbona 1-3 w 6. kolejce Ligi Mistrzów. Z wyjątkiem trzeciego seta, w hali Pavilhão João Rocha lepiej prezentowali się gospodarze, którzy zasłużenie sięgnęli po komplet punktów.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego tylko sytuacja Sportingu mogła się zmienić. Aluron CMC Warta Zawiercie pokonała bez straty seta SVG Lüneburg, co w przypadku wygranej Portugalczyków bez straty seta, pozwoliłoby im na zajęcie trzeciego miejsca w grupie D.
Otwarcie tego starcia toczyło się w spokojnym tempie. Po trzech punktach z rzędu zdobytych przez Lizbończyków, przy stanie 7-9 o czas poprosił Massimo Botti. Jego podopieczni zdołali wyrównać, lecz gdy za linią 9. metra pojawił się Kelton Tavares, miejscowi mieli trzy oczka w zapasie
Przewagę swojego zespołu powiększył Edson Valencia i włoski szkoleniowiec wykorzystał drugą przerwę, gdy na tablicy wyników było 14-18. Po powrocie na parkiet Resoviacy złapali kontakt po bloku Mateusza Poręby na atakującym rywali.
Drużyna João Coelho nie pozwolili Resoviakom na więcej w inauguracyjnej odsłonie. Sergey Grankin wraz z Valencią zapewnili Sportingowi wygraną do 22.
Przez dłuższy czas w drugim secie obie ekipy szły punkt za punkt. Świetnie prezentowali się obaj rozgrywający, zarówno Grankin jak i Marcin Janusz raz po raz uruchamiali swoich środkowych, któzy wykorzystywali ich wystawy.
Przy remisie 18-18 inicjatywa stopniowo przejmowali gospodarze. Praktycznie nie do zatrzymania był Valencia wraz z Lourenço Martinsem, co przy słabej dyspozycji przyjezdnych na zagrywce, przyniosło triumf 25-22.
Kolejną odsłonę Resoviacy rozpoczęli z Karolem Butrynem i Arturem Szalpukiem. Na przeciwnikach nie zrobiło to większego wrażenia- dość powiedzieć, że goście prowadzili 8-6, lecz po serwisach Keltona Tavaresa i bloku Jonasa Agueneira, zrobiło się 10-8 dla miejscowych.
Mistrzowie Portugalii mieli szansę na powiększenie dystansu, lecz jedna z nielicznych pomyłek Valencii okazała się brzemienna w skutkach. Za linią 9. metra pojawił się Marcin Janusz i Resoviacy zdobyli 5 oczek z rzędu, dzięki czemu odskoczyli na 17-13.
Na tę serię przeciwników "Biało-zieloni" nie potrafili znaleźć riposty, do tego w końcówce wyraźnie rozkręcił się Szalpuk i Rzeszowianie odnieśli zwycięstwo do 19.
Walka rozgorzała na dobre w czwartej odsłonie. Początkowo lepsi byli przyjezdni, z czasem to ekipa z Lizbony wyszła na dwupunktowe prowadzenie za sprawą Valencii. Wenezuelczyk trzymał ofensywę Sportingu, dzięki czemu z każdą kolejną minutą gospodarze byli bliżsi kompletu punktów.
W decydujących momentach skutecznością wykazali się skrzydłowi miejscowych i to wystarczyło do końcowego sukcesu. Mecz zakończył Jan Galabov, ustalając wynik czwartego seta na 25-20 pewnym uderzeniem z lewego skrzydła. MVP zawodów został wybrany Kelton Tavares.
Sporting CP: Sergey Grankin (3), Jan Galabov (11), Kelton Tavares (14), Edson Valencia (16), Lourenço Martins (8), Jonas Aguenier (13), Nicolás Perren (libero) oraz Armando Velásquez, Mads Kyed Jensen (2), Gonçalo Sousa (libero), Tiago Pereira, Jan Pokeršnik (3).
Asseco Resovia Rzeszów: Marcin Janusz (5), Yacine Louati (14), Mateusz Poręba (13), Jakub Bucki (11), Klemen Cebulj (3), Cezary Sapiński (6), Erik Shoji (libero) oraz Paweł Zatorski, Wiktor Nowak, Karol Butryn (5), Artur Szalpuk (7), Beau Graham.
Sędziowie: Vlastimil Kovar, Koen Luts.
Komentarze (2)
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.