Piłkarze Stali Stalowa Wola rozegrali pierwszy mecz kontrolny w zimowym okresie przygotowawczym. W Lublinie zmierzyli się z ekstraklasowym Motorem i przegrali 1:5. Choć wynik może wyglądać niekorzystnie, sztab szkoleniowy zwraca uwagę przede wszystkim na bardzo dobrą pierwszą połowę i materiał szkoleniowy, jaki przyniósł ten sparing.
„Pierwsze 45 minut było bardzo dobre”
– Zagraliśmy dwie zupełnie różne połowy, co było do przewidzenia ze względu na skład. W pierwszej połowie wyglądaliśmy bardzo dobrze. Byliśmy bliscy remisu i uważam, że na niego zasłużyliśmy. Było sporo inicjatywy z naszej strony na tle bardzo silnego i dobrze zorganizowanego rywala, który przerastał nas jakością piłkarską – oceniał trener Stali, Maciej Musiał.
Szkoleniowiec podkreślił, że była to niezwykle cenna lekcja dla zespołu.
– To było kapitalne 45 minut pod względem informacji i rozwoju drużyny. Szkoda tylko, że nie udało się utrzymać remisu do przerwy – dodał. Po zmianie stron na boisku pojawili się głównie zawodnicy z rezerw, co szybko przełożyło się na obraz gry.
– W drugiej połowie różnice były już bardzo widoczne. Trudno było jakościowo dorównać Motorowi, ale mimo wszystko spodziewałem się, że może być jeszcze trudniej – przyznał trener.
Testowani zawodnicy na plus
W sparingu sprawdzono trzech testowanych piłkarzy, którzy wypadli obiecująco.
– Wypadli bardzo dobrze i potwierdzili to, co widzieliśmy wcześniej na treningach. Liczę, że przynajmniej jeden z nich zostanie z nami na rundę wiosenną – zaznaczył szkoleniowiec.
Problemy zdrowotne w kadrze
W meczu nie zagrało aż siedmiu zawodników. Najpoważniejsza jest sytuacja Nowaka, który przejdzie operację i może pauzować do końca rundy. Pozostali – jak Radecki, Tomalski, Oko, Niedbała, Gettinger czy Hrnciar – powinni stopniowo wracać do treningów w najbliższych dniach lub tygodniach.