Ładowanie wyników…

Avia bez punktów w Tychach, Górnik rozbił Sokoła. Różne nastroje drużyn z Lubelszczyzny

fot. Avia Świdnik
fot. Avia Świdnik

Zupełnie odmienne nastroje panują po ostatnich spotkaniach Avii Świdnik i Górnika Łęczna. Świdniczanie po wyrównanym meczu przegrali na wyjeździe z GKS-em Tychy 0-1, natomiast zielono-czarni urządzili sobie strzelecki popis w Kleczewie, pokonując miejscowego Sokoła aż 4-0.

Avia rozpoczęła odważnie

Świdniczanie jechali do Tychów podbudowani zwycięstwem 3-1 nad Wieczystą Kraków w Pucharze Polski. Pucharowy sukces miał jednak swoją cenę. Kontuzji kolana nabawił się Michał Zuber, którego może czekać dłuższa przerwa w grze. Przed rozpoczęciem spotkania piłkarze Avii okazali wsparcie swojemu koledze, wychodząc na murawę w przygotowanych specjalnie dla niego koszulkach.

Podopieczni Wojciecha Szaconia rozpoczęli spotkanie odważnie. Już w ósmej minucie Andrij Remeniuk sprawdził Kacpra Myszkowskiego, ale bramkarz gospodarzy poradził sobie z jego uderzeniem. Po drugiej stronie próbował Damian Kądzior, lecz posłał piłkę obok bramki. Do przerwy utrzymał się wynik 0-0. Spotkanie było wyrównane i żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie wyraźnej przewagi.

Słupek Assuncao i skuteczna odpowiedź GKS-u

Avia mogła znakomicie rozpocząć drugą połowę. Dave Assuncao przedarł się przez defensywę gospodarzy i uderzył w kierunku dalszego słupka. Do szczęścia zabrakło bardzo niewiele, ponieważ piłka zatrzymała się na obramowaniu bramki.

Niewykorzystana okazja zemściła się w 65. minucie. Józef Chorosiński zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z zawodników Avii i zaskoczyła Łukasza Jakubowskiego. Jak się później okazało, było to trafienie na wagę trzech punktów.

GKS Tychy - Avia Świdnik 1-0 (0-0)
Bramka: Józef Chorosiński 65.

Po końcowym gwizdku rozczarowania nie ukrywał Damian Zbozień. Doświadczony obrońca uważał, że przebieg spotkania nie wskazywał na to, aby świdniczanie zasłużyli na porażkę.

„Szkoda tego spotkania, bo wydaje mi się, że z przebiegu meczu remis byłby bardziej zasłużony. Mieliśmy swoją sytuację, ten słupek Dave’a. Natomiast druga połowa była słabsza w naszym wykonaniu” – przyznał zawodnik Avii.

„Teraz najważniejsza jest głowa”

Dla Świdniczan była to kolejna ligowa porażka. Damian Zbozień podkreślił jednak, że zespół nie może pozwolić sobie na zwątpienie. Jego zdaniem piłkarze Avii posiadają wystarczające umiejętności, aby skutecznie rywalizować na drugoligowym poziomie.

„Chłopaki muszą uwierzyć, że potrafią rywalizować na tym poziomie, bo właśnie o to walczyliśmy – żeby tutaj być. Osiągnęliśmy swój cel, a teraz trzeba pokazać, że zasługujemy na miejsce w drugiej lidze” – powiedział Zbozień.

Obrońca przypomniał również, że Avia potrafiła już w tym sezonie rozgrywać dobre spotkania przeciwko wymagającym rywalom. Jako przykład wskazał między innymi pucharowy pojedynek z Wieczystą Kraków.

„Teraz najważniejsza jest głowa, żeby się nie poddać. Wielokrotnie przeżywałem podobne trudne momenty i wiem, że trzeba ciężko pracować” – zaznaczył.

Zdaniem zawodnika wyniki osiągane przez Świdniczan nie zawsze odpowiadają temu, co dzieje się na boisku. Zbozień podkreślił, że drużynie nie brakuje jakości, ale większej pewności siebie.

„Kiedy widzę chłopaków na treningach i w spotkaniach pucharowych, wiem, że umiejętności nam nie brakuje. Potrzebujemy tylko trochę więcej wiary we własne możliwości i myślę, że będzie lepiej” – dodał.

Na zakończenie piłkarz podziękował kibicom, którzy wspierali zespół podczas wyjazdowego spotkania. Przyznał również, że drużynie szczególnie zależało na odniesieniu zwycięstwa dla kontuzjowanego Michała Zubera.

„Dziękujemy kibicom, że przejechali taki kawał drogi. Graliśmy również dla Michała Zubera i chcieliśmy dla niego wygrać. Jest mi smutno, że się nie udało” – zakończył Damian Zbozień.

Stopka meczowa #150527 (strzelcy)

Górnik potrzebował jednej połowy

Zupełnie inaczej swoje spotkanie będzie wspominał Górnik Łęczna. Zielono-czarni pojechali do Kleczewa i choć po pierwszych 45 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 0-0, po przerwie całkowicie zdominowali rywali.

Strzelanie rozpoczął w 50. minucie Jakub Myszor. Kolejne trafienia padły w ostatnim kwadransie spotkania. W 75. minucie na 2-0 podwyższył Bartłomiej Korbecki, pięć minut później rzut karny wykorzystał Adam Deja, a wynik w 90. minucie ustalił Dawid Tkacz.

Sytuację gospodarzy dodatkowo skomplikowała czerwona kartka dla Mateusza Wypychy, który w 74. minucie po raz drugi został ukarany żółtym kartonikiem.

Sokół Kleczew - Górnik Łęczna 0-4 (0-0)
Bramki: Jakub Myszor 50, Bartłomiej Korbecki 75, Adam Deja 80 (k), Dawid Tkacz 90.

Jakub Myszor: „Wiedzieliśmy, że ta bramka w końcu wpadnie”

Jednym z bohaterów spotkania był Jakub Myszor. Pomocnik Górnika otworzył wynik efektownym uderzeniem i po końcowym gwizdku przyznał, że Łęcznianie nie tracili wiary mimo bezbramkowej pierwszej części spotkania.

„Wiedzieliśmy, że jeśli będziemy dalej grać swoje, to w końcu otworzymy wynik” – powiedział zawodnik Górnika.

Łęcznianie musieli przetrwać trudniejszy moment po przerwie, ale po zdobyciu pierwszej bramki przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Kolejne trafienia potwierdziły ich zdecydowaną przewagę.

Luiz Mołodecki zadowolony z przygotowania zespołu

Po meczu powodów do satysfakcji nie ukrywał również Luiz Mołodecki. Asystent trenera Górnika podkreślił przede wszystkim sposób, w jaki drużyna przygotowała się do wyjazdu do Kleczewa.

„Bardzo dobrze przygotowaliśmy się do tego spotkania, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku 4-0” – ocenił Mołodecki.

Jednocześnie zaznaczył, że mimo efektownego zwycięstwa w grze zespołu nadal pozostają elementy wymagające poprawy. Najważniejsze były jednak trzy punkty oraz podtrzymanie dobrej dyspozycji.

Stopka meczowa #150531 (strzelcy)

Przed Avią walka o przełamanie, Górnik może budować pewność siebie

Po ostatnich meczach oba zespoły znalazły się w zupełnie innych sytuacjach. Avia musi szybko odbudować się po kolejnej ligowej porażce, choć występ w Tychach, a zwłaszcza niewykorzystana sytuacja Assuncao, pokazał, że Świdniczanom niewiele zabrakło do zdobycia punktów.

Najważniejszym zadaniem dla zespołu Wojciecha Szaconia będzie teraz odzyskanie pewności siebie. Jak podkreślał Damian Zbozień, umiejętności piłkarskie są w drużynie, ale muszą iść w parze z odpornością psychiczną oraz wiarą we własne możliwości.

Górnik może natomiast budować pewność siebie po efektownym zwycięstwie 4-0. Cztery bramki zdobyte w drugiej połowie pokazały, że Łęcznianie potrafią być cierpliwi, a gdy pojawi się odpowiedni moment, bezlitośnie wykorzystać słabości przeciwnika.

Kolejne mecze Avii i Górnika

Avia Świdnik w niedzielę 13 września o godz. 14:30 podejmie Rekord Bielsko-Biała. Najbliższy rywal Świdniczan właśnie przerwał serię trzech porażek, wygrywając na wyjeździe z Legią II Warszawa 2-1, dlatego Avię czeka wymagająca walka o ligowe przełamanie.

Górnik Łęczna zagra natomiast dzień wcześniej (12 września) o godz. 18:00 przed własną publicznością z Legią II Warszawa. Rezerwy stołecznego klubu przystąpią do tego spotkania po wspomnianej porażce 1-2 z Rekordem, natomiast zielono-czarni spróbują pójść za ciosem po efektownym zwycięstwie 4-0 nad Sokołem Kleczew. 

Czytaj także
Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.