Wisła Płock szybko objęła prowadzenie
Sędziowie długo analizowali tę sytuację pod kątem spalonego, ale ostatecznie bramka została uznana.
Niedługo później Kościelecki ponownie trafił do siatki po efektownym uderzeniu nad bramkarzem. Tym razem interweniował jednak VAR i gol został anulowany z powodu wcześniejszego zagrania ręką zawodnika Wisły.
Wikęd miał swoje okazje, ale Wisła podwyższyła przed przerwą
Więcej sytuacji nadal tworzyła jednak Wisła. Marcin Staniszewski bardzo dobrze obronił próbę Łukasza Sekulskiego, natomiast po kolejnym strzale Kościeleckiego piłka zatrzymała się na słupku.
Tuż przed przerwą Nafciarze dopięli swego. Gallapeni zgrał piłkę w okolice pola bramkowego, a Łukasz Sekulski z kilku metrów zdobył gola na 2-0.
Wikęd odpowiedział kilka minut później. Pomorski nadepnął rywala we własnym polu karnym, a po analizie VAR sędzia podyktował jedenastkę. Robert Ziętarski wykorzystał rzut karny i gospodarze odzyskali nadzieję.
Miejscowi trafili później ponownie do siatki, ale tym razem bramka nie została uznana z powodu spalonego.
Wikęd natychmiast ruszył do ataku. W 79. minucie Michał Bednarski uderzył z dystansu, a piłka spadła na górną część poprzeczki. Kilka minut później gospodarze znów byli bardzo blisko gola, tym razem trafiając w słupek.
Drugi karny i nerwowe ostatnie minuty Wisły Płock
W doliczonym czasie gry emocje wzrosły jeszcze bardziej. Po zagraniu ręką Pomorskiego sędzia podyktował drugi rzut karny dla Wikędu. Przemysław Kostuch wykorzystał jedenastkę i zmniejszył straty do jednej bramki.
Na doprowadzenie do remisu zabrakło jednak czasu. Wisła Płock wygrała w Luzinie 3-2 i zameldowała się w kolejnej rundzie Pucharu Polski. Nafciarze wykonali swoje zadanie, ale końcówka spotkania pokazała, że trzecioligowiec był bardzo blisko sprawienia faworytowi jeszcze większych problemów.