Monaco od początku przejęło inicjatywę
W ekipie AS Monaco ponownie mógł wystąpić Aleksandr Gołowin, który wcześniej pauzował z powodu zawieszenia za czerwoną kartkę.
Gospodarze od pierwszych minut narzucili swoje warunki. Po około 20 minutach mieli aż 76 procent posiadania piłki, mimo że to Górnik musiał szukać gola pozwalającego odrobić stratę z pierwszego spotkania.
Zabrzanie z czasem zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce, ale długo nie przekładało się to na realne zagrożenie pod bramką rywala.
Dwa gole Monaco jeszcze przed przerwą
Jeszcze przed przerwą przewaga Monaco wzrosła. Tym razem do siatki trafił Mamadou Coulibaly, który skutecznym strzałem z kilkunastu metrów zdobył drugą bramkę dla gospodarzy.
Górnik odpowiedział akcją, po której piłka znalazła się w bramce Lukasa Hradecky'ego. Najpierw uderzał Paweł Bochniewicz, bramkarz Monaco odbił piłkę, a dobitka Ondreja Zmrzly'ego zakończyła się golem. Trafienie nie zostało jednak uznane, ponieważ wcześniej sędzia dopatrzył się przewinienia Bochniewicza.
Do przerwy zabrzanie mieli 34 procent posiadania piłki i oddali trzy strzały. Monaco próbowało dziewięciokrotnie. Wskaźnik goli oczekiwanych nie wskazywał jednak na aż tak dużą różnicę - xG Górnika wynosiło 0,16, a gospodarzy 0,43.
Fatalny początek drugiej połowy Górnika
Lukas Sadilek zagrał piłkę wprost do Aleksandra Gołowina, a Rosjanin wykorzystał prezent i technicznym uderzeniem podwyższył prowadzenie gospodarzy na 3-0.
W 78. minucie było już 4-0. Mathys Detourbet oddał strzał, Philipp Schulze odbił piłkę, ale przy dobitce Miki Bieretha bramkarz Górnika nie miał już szans.
Janis Antiste zdobył honorową bramkę
Na więcej polskiego zespołu nie było już stać. Górnik przegrał w Monako 1-4, a cały dwumecz zakończył się wynikiem 7-3 dla zespołu z Ligue 1.
Górnik odpadł z trzech europejskich rozgrywek
Za każdym razem zabrzanie kończyli udział w danych rozgrywkach na pierwszym rywalu. Tym samym Górnik został pierwszym polskim klubem, który w trakcie jednej edycji europejskich pucharów odpadł kolejno z eliminacji Ligi Mistrzów, Ligi Europy i Ligi Konferencji.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że zabrzanie mieli wyjątkowo wymagających przeciwników. Fenerbahce i Monaco należą do klubów ze zdecydowanie wyższej półki, a również Ferencvaros przystępował do rywalizacji z Górnikiem jako faworyt.
AS Monaco: Lukas Hradecky - 2. Vanderson (76. Ilane Toure), Sadibou Sane, Eric Dier, Flavio Nazinho - Mamadou Coulibaly (65. Anis Soubeir), Lamine Camara, Denis Zakaria (66. Safouane Benzahra), Aleksandr Gołowin (55. Mika Biereth), Stanis Idumbo (55. Mathys Detourbet) - Paris Brunner.
Górnik Zabrze: Philipp Schulze - Michal Sacek (58. Patryk Warczak), Rafał Janicki, Paweł Bochniewicz (46. Josema), Ondrej Zmrzly - Peter Gonzalez (46. Yvan Ikia Dimi), Maximilian Dietz (46. Paulo Bernardo), Lukas Sadilek, Kacper Urbański, Maksym Chłań (68. Janis Antiste) - Sondre Liseth.
Sędziował: Vassílios Fotiás (Grecja).
Żółte kartki: Dietz, Chłań.