Dakar Development Stal Rzeszów po raz drugi w tym sezonie pokonała Cellfast Wilki Krosno. Po wyjazdowym zwycięstwie menedżer rzeszowskiej drużyny Krzysztof Kasprzak sporo uwagi poświęcił przygotowaniu nawierzchni. Wskazał również dwóch zawodników, którzy jego zdaniem zostali bohaterami derbowego spotkania.
Krzysztof Kasprzak krytycznie o torze w Krośnie
Przed rozpoczęciem meczu gospodarze musieli jeszcze pracować nad nawierzchnią. Zdaniem Krzysztofa Kasprzaka tor podczas zawodów był wymagający i stwarzał zawodnikom sporo problemów.
– Szkoda, że ten tor był nieregulaminowy. Pół godziny przed meczem musieli go poprawiać. Dobrze, że nic poważnego nie stało się Oskarowi Fajferowi, bo wraca po kontuzji. Widzieliśmy, że nawet Jasona Doyle’a stawiało do pionu. Tobiasz Musielak, który miał komplet punktów, w ostatnim biegu dwa razy niemal wjechał w zawodnika jadącego przed nim. Tor był dzisiaj niebezpieczny – powiedział Krzysztof Kasprzak dla mediów klubowych.
Menedżer Stali zaznaczył jednocześnie, że nie zarzuca gospodarzom celowego działania. Zwrócił jednak uwagę, że nawierzchnia była bardziej przyczepna niż zazwyczaj.
– Nie chcę mówić, że coś zostało zrobione specjalnie, bo cały rok jeżdżą tutaj na betonie. Na dzisiejszy mecz tor był jednak przygotowany bardziej przyczepnie. Wiedzieli, że wraca Fajfer. Uderzył w bandę, ale nie poddaliśmy się – dodał.
Fajfer wycofany z kolejnych biegów
Oskar Fajfer wrócił do składu Stali po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej kontuzją. Po upadku sztab rzeszowskiego zespołu zdecydował, że nie będzie ryzykował zdrowiem zawodnika i wycofał go z dalszej części spotkania.
– Powiedziałem mu: „Kuruj się na nasz mecz 12 lipca, a ja zrobię wszystko, żeby tymi chłopakami, którzy zostali, wygrać”. Tak zdecydowaliśmy w parku maszyn – wyjaśnił Kasprzak.
Sadurski i Przybyło bohaterami Stali
Po stracie jednego z liderów odpowiedzialność za wynik wzięli pozostali zawodnicy. Menedżer Stali szczególnie wyróżnił Krzysztofa Sadurskiego oraz 17-letniego Adriana Przybyłę.
– Cały zespół pojechał dobrze, ale tych dwóch chłopaków było bohaterami meczu. Sadurski wygrał bardzo ważny trzynasty bieg z najlepszymi zawodnikami rywali, mimo że praktycznie nie jeździł w tym roku. Adrian Przybyło również wygrał wyścig. Dziękuję im i całej drużynie. Fajnie, że dwa razy wygraliśmy derby – podkreślił.
Kasprzak przyznał, że Sadurski swoją szansę wypracował podczas treningów. Zawodnik doskonale wykorzystał znajomość krośnieńskiego toru i w kluczowym momencie pokonał Jasona Doyle’a.
– Stara się, trenuje, jest bardzo lekki i zna ten tor. Jechał chyba najlepszą trajektorią. Wygrać tutaj z Doylem o pół prostej to duża sztuka. Nie wystarczy mieć dobry silnik, trzeba jeszcze umieć jechać. Miał oferty z innych klubów w trakcie sezonie, ale powiedziałem mu, że chcę, żeby został z nami, bo jest nam potrzebny – mówił menedżer Stali.
Przed spotkaniem Kasprzak miał również przewidzieć, że ważną rolę może odegrać Przybyło.
– Po jego debiucie powiedziałem mu: „Wygrasz mi mecz w Krośnie”. I tak się stało, wygrał wyścig – dodał.
Problemy Rasmusa Jensena
Nie wszystko układało się po myśli przyjezdnych. Problemy ze sprzętem miał Rasmus Jensen, który w trakcie zawodów zmieniał ustawienia motocykla, a w jednym z biegów zanotował defekt.
– Na początku był trochę źle przełożony. Później zmieniał ustawienia razem z Joshem Pickeringiem, bo korzystają z silników tego samego tunera. W ostatnim biegu spadł łańcuszek. Już po wyjeździe ze startu czuł, że coś jest nie tak i silnik nie ma mocy. My mieliśmy pecha, gospodarze również zanotowali defekt, więc to się wyrównało – ocenił Kasprzak.
– Okazaliśmy się silniejsi. Wygrać w Krośnie to duża sprawa, bo jest to specyficzny i trudny tor. Bardzo się cieszę – zakończył menedżer Dakar Development Stali Rzeszów.














































