KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski pokonało Wikęd Luzino 2-1 i awansowało do finałowego dwumeczu barażowego, w którym zmierzy się z Resovią. Po spotkaniu trener ostrowieckiego zespołu Łukasz Tarkowski chwalił swoich zawodników za grę ofensywną, realizację planu oraz reakcję po stracie bramki.
KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski wykonało pierwszy ważny krok w walce o awans do Betclic 2 ligi. Drużyna z Ostrowca Świętokrzyskiego wygrała w pierwszym meczu barażowym z Wikędem Luzino 2-1, choć rywale pokazali, że nieprzypadkowo do ostatnich kolejek walczyli o bezpośrednią promocję w swojej lidze.
Szkoleniowiec gospodarzy przyznał, że jego zespół musiał zmierzyć się z wymagającym przeciwnikiem. Jednocześnie podkreślił, że KSZO stworzyło wiele dogodnych sytuacji pod bramką rywali.
Łukasz Tarkowski: "To był jeden z naszych najlepszych meczów w ofensywie"
- Na pewno był to ciężki mecz, bo trafiliśmy na bardzo dobrego rywala, który do końca walczył o bezpośredni awans w mocnej lidze. Wydaje mi się jednak, że był to jeden z naszych najlepszych meczów, jeśli chodzi o ofensywę. Tworzyliśmy sytuacje, które były naprawdę bardzo dobre. Wymagamy od siebie, aby takie okazje wykorzystywać, zarówno te z pierwszej, jak i z drugiej połowy - powiedział Łukasz Tarkowski.
Wikęd potrafił wykorzystać jeden z momentów nieuwagi KSZO i zdobył bramkę. Trener ostrowczan zwrócił uwagę, że taki sposób gry był charakterystyczny dla zespołu z Luzina również w rozgrywkach ligowych.
- Wikęd zaprezentował się podobnie jak w lidze. Czasami był przyczajony, ale posiadał jakość z przodu i bardzo łatwo zdobył bramkę - dodał szkoleniowiec KSZO.
Spokojna przerwa i realizacja planu
Mimo trudnego momentu w pierwszej połowie w szatni KSZO nie było nerwowych reakcji. Zawodnicy usłyszeli, że mają kontynuować swoją grę i konsekwentnie realizować założenia taktyczne.
- To była przerwa trochę inna niż wszystkie. Powiedzieliśmy sobie po prostu, że dobrze gramy w piłkę i chcemy to kontynuować. Nie było żadnych bezsensownych krzyków, tylko realizacja planu na drugą połowę - tłumaczył Tarkowski.
Trener szczególnie docenił zawodników, którzy pojawili się na boisku z ławki rezerwowych. Jego zdaniem zmiany pozwoliły KSZO utrzymać wysokie tempo spotkania.
- Zawodnicy stanęli na wysokości zadania, zarówno ci z pierwszej jedenastki, jak i rezerwowi. Każdy, kto wszedł na boisko, podniósł poziom tego meczu. Myślę, że Wikęd miał z tym problemy, bo kiedy ktoś u nas schodził, to za chwilę pojawiał się kolejny zawodnik, który dodawał ognia - podkreślił.
KSZO chciało mocniej wykorzystać boczne sektory
Łukasz Tarkowski zdradził również część planu, który jego drużyna miała realizować po przerwie. KSZO zamierzało częściej atakować bokami oraz wykorzystywać ustawienie defensorów Wikędu.
- Chcieliśmy zaatakować mocniej bocznymi sektorami, bo widzieliśmy tam swoje szanse. Zauważyliśmy, że stoper przeciwnika mocno wyciąga się poza światło bramki i chcieliśmy to jeszcze bardziej wykorzystać. Stąd między innymi sytuacje, w których Goc znalazł się w polu karnym - wyjaśnił trener.
Szkoleniowiec nie chciał jednak ujawniać wszystkich szczegółów dotyczących modelu gry swojego zespołu.
- O kwestiach typowo związanych z naszym modelem gry nie chcę mówić, bo wiadomo, że przeciwnicy również to oglądają - zaznaczył.
"Trybuna za bramką to magia"
Trener KSZO podziękował również kibicom, którzy wspierali jego drużynę w walce o zwycięstwo. Szczególne słowa skierował w stronę fanów zajmujących trybunę za bramką.
- Piłkarze czują to wsparcie. Mówią w szatni dość prosto, że skoro w drugiej połowie gramy na tę bramkę, to na pewno coś wpadnie. I tak było. Trzeba jasno powiedzieć, że kibice w Ostrowcu są niesamowici. Cieszy mnie też, że trybuna na prostej zaczyna żyć i dzieje się tam dużo dobrego. Natomiast trybuna za bramką to magia, której nie ma w większości klubów w Polsce - powiedział Tarkowski.
Resovia kolejnym rywalem KSZO
W finałowym dwumeczu KSZO zmierzy się z Resovią. Łukasz Tarkowski podkreślił, że pozycja rzeszowskiego zespołu w tabeli Betclic 2. Ligi nie oddaje jego rzeczywistego potencjału.
- Myślę, że wszyscy w Resovii czują, że ich miejsce w tabeli jest niezasłużone. To drużyna, która spokojnie mogłaby walczyć nawet o miejsce barażowe o awans do Betclic 1 ligi. Miała słabszą część sezonu i nie była już w stanie tego wyciągnąć, ale nadal jest to bardzo mocny zespół - ocenił trener KSZO.
Szkoleniowiec ostrowieckiego zespołu zwrócił także uwagę na pracę Kamila Kuzery, który prowadzi Resovię.
- Kamil Kuzera jest na pewno mocnym atutem Resovii, ale my też mamy trenera - odpowiedział z uśmiechem Tarkowski.
Zimą KSZO wygrało z Resovią 3-0 w meczu sparingowym, jednak trener ostrowczan nie przywiązuje do tego rezultatu większego znaczenia.
- Ten sparing nie ma żadnego znaczenia. Resovia była wtedy zupełnie inną drużyną, inaczej skonstruowaną pod względem personalnym i ustawienia na boisku. Teraz trener oraz jego sztab są mocną stroną zespołu. Nawet nie patrzymy na tamten mecz - zaznaczył.
Pierwszy mecz pomiędzy KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski a Resovią już w najbliższą sobotę 6 czerwca o godz. 19:29. Rewanż we wtorek 8 czerwca o godz. 19 na stadionie Miejskim w Rzeszowie.


































