Fot. Robert Skalski/Stal Rzeszów.
26. kolejka Betclic 1. Ligi okazała się szczęśliwa dla Stali Rzeszów. Piłkarze ze stolicy Podkarpacia pokonali na wyjeździe Znicz Pruszków 3-2 i zakończyli serię czterech meczów bez zwycięstwa.
Starcie Pruszkowian z "Biało-Niebieskimi" miało spore znaczenie dla obu ekip. Gospodarze liczyli na przełamanie przed własną publicznością, z kolei podopieczni Marka Zuba chcieli, wzorem jesiennych zmagań, udać się na reprezentacyjną przerwę z kompletem punktów.
Już pierwszy atak ze strony miejscowych skończył się golem. W 7. minucie w polu karnym Rzeszowian znalazł się Radosław Majewski- jego próba została zablokowana, lecz futbolówka trafiła pod nogi Adriana Kazimierczaka, który uderzył tuż przy słupku nie dając szans bramkarzowi.
Goście odpowiedzieli w 13. minucie. Dośrodkowanie Patryka Warczaka zamknął Ksawery Kukułka- obrońca oddał mocny strzał, jednakże trafił wprost w bramkarza.
Następnie przed szansą stanął Kacper Masiak, ale ofiarna interwencja obrońcy zapobiegła zagrożeniu. Akcja przeniosła się pod bramkę Stali i szansę miał Majewski- tym razem zagrożeniu zapobiegła rzeszowska defensywa.
Po dwudziestu mintach rzut wolny egzekwowali gracze Petera Struhára. Ostro bitą piłkę niepewnie piąstkował Svyatoslav Vanivskyi, ale w pobliżu nie było żadnego przeciwnika i obyło się bez konsekwencji. 60 sekund później Znicz przeprowadził kontratak, jednak Krystian Tabara nie zdołał oddać celnego strzału.
W 27. minucie pokazał się Jonathan Junior. Brazylijczyk zdołał zagrać wzdłuż bramki mając obrońcę na plecach, ale nie było nikogo, kto zamknąłby to podanie.
Dwie minuty później Junior zapisał na swoim koncie asystę. Po przechwycie na połowie rywali, napastnik dograł do Sebastiena Thilla a ten płaskim uderzeniem zmusił do kapitulacji Kacpra Napieraja. Golkiper Znicza miał "piłkę na rękach" jednak ta wtoczyła się do bramki.
Kapitan Stali tak się rozochocił, że w kolejnej akcji zapolował na drugiego gola, jednak jego strzał z prawej nogi poszybował nad poprzeczką. Przyjezdni poszli za ciosem - strzały Szymona Łyczki i Oliwiera Sławińskiego zostały zablokowane, aż przyszła 38. minuta, która okazała się feralna dla gospodarzy.
Po interwencji VAR sędzia dopatrzył się przewinienia Dominika Sokoła, który uderzył Łyczkę a że miało to miejsce w polu karnym Pruszkowian, to decyzja mogła być tylko jedna. Jakby tego było mało, zawodnik gospodarzy otrzymał czerwoną kartkę i musiał przedwcześnie opuścić boisko.
"Duma Rzeszowa" bezlitośnie wykorzystała grę w przewadze. Najpierw Junior pewnie wykorzystał "jedenastkę" a w 43. minucie wykazał się przytomnością umysłu, po tym gdy otrzymał podanie od... Andrija Juzvaka i pewnie wpakował piłkę do siatki.
Więcej goli w pierwszej połowie już nie padło i wiele wskazywało na to, że po czterech meczach bez zwycięstwa, Stal dopisze do swojego dorobku trzy oczka.
Choć miejscowi grali w osłabieniu, to byli blisko kontaktowej bramki zaraz po wznowieniu gry. Oddany z bliskiej odległości strzał piętą jednego z piłkarzy Znicza zatrzymał się na rzeszowskim obrońcy.
W 50. minucie próbował Thill, tym razem Kacper Napieraj nie dał się zaskoczyć. Gospodarze przycisnęli i bliski szczęścia był Michał Pawlik, ale futbolówka została wybita na rzut rożny. Następnie z półwoleja przymierzył Majewski i nieznacznie się pomylił.
Choć Svyatoslav Vanivskyi miał problemy z dośrodkowaniami, to pokazał klasę w 55. minucie, ratując swój zespól przed utratą gola, gdy sparował strzał Krystiana Tabary.
Rzeszowianie nie zamierzali czekać na to, co zrobią rywali i dążyli do kolejnego trafienia. W 58. minucie drogę do siatki znalazł Kacper Łysiak. Pomocnik był jednak na spalonym i trafienie słusznie nie zostało uznane.
Po godzinie gry losy rywalizacji mógł definitywnie rozstrzygnąć Kacper Masiak. Thill świetnie wypatrzył skrzydłowego, ten jednak w sytuacji sam na sam uderzył nad poprzeczką.
W 63. minucie mogło i powinno być 2-3. Tymon Proczek zagrał wzdłuż piątego metra gdzie czyhał Bartłomiej Ciepiela- byly piłkarz Resovii posłał piłkę obok słupka.
Pruszkowianie postawili wszystko na jedną kartę i coraz częściej gościli pod bramką Stali. W 67. minucie na przeszkodzie Majewskiemu stanął golkiper, który instynktownie sparował futbolówkę na kolejny rzut rożny. Vanivskyi był jednak bez szans po jego rozegraniu, efektowna "petarda" w wykonaniu Krystiana Tabary sprawiła, że na tablicy wyników zrobiło się 2-3.
Zgodnie z przewidywaniami miejscowi nadawali ton wydarzeniom boiskowym, stwarzając największe zagrożenie po stałych fragmentach gry. Przyjezdni mieli trochę szczęścia w kilku przypadkach natomiast gospodarze nie byli w stanie oddać celnego strzału. Dopiero w 88. minucie bramce gości zagroził Radosław Majewski, golkiper nie miał jednak większych problemów z obroną.
Doliczony czas przypominał oblężenie rzeszowskiej bramki jak w hokeju na lodzie. Pruszkowianie mieli dwie okazje, ale w obu przypadkach zabrakło im precyzji i ostatecznie trzy punkty pojechały do Rzeszowa.
1-0 Adrian Kazimierczak (7)
1-1 Sebastien Thill (29)
1-2 Jonathan Junior (40-rzut karny)
1-3 Jonathan Junior (43)
2-3 Krystian Tabara (68)
Znicz Pruszków: Kacper Napieraj - Jarosław Jach, Michał Pawlik, Oskar Koprowski (46. Bartłomiej Ciepiela) - Andrij Juzvak (46. Paweł Moskwik), Patryk Plewka (56. Michał Borecki), Krystian Tabara, Tymon Proczek (89. Mateusz Mak) - Adrian Kazimierczak (72. Daniel Bąk), Dominik Sokół, Radosław Majewski.
Stal Rzeszów: Svyatoslav Vanivskyi - Patryk Warczak, Marcin Kaczor, Vladislav Krasouski, Ksawery Kukułka - Karol Łysiak, Oliwier Sławiński, Sebastien Thill - Kacper Masiak (68. Krystian Wachowiak), Jonathan Junior (82. Jakub Kucharski), Szymon Łyczko (83. Seif Darwish).
Sędzia: Leszek Lewandowski.
Żółte kartki: Vladislav Krasouski (50-faul), Oliwier Sławiński (82-faul).
Czerwona kartka: Dominik Sokół (38-faul)
Więcej o meczu:
Znicz Pruszków - Stal Rzeszów
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.