2020-08-09 18:34:59

Stal Stalowa Wola udanie zrewanżowała się Skrze Częstochowa! W nagrodę zagra z Lechią Gdańsk

Stalówka udanie rozpoczęła sezon i pokonała niedawnego rywala ligowego. Łatwo nie było, ale udało się zrealizować cel i w nagrodę zielono-czarni zagrają z finalistą Pucharu Polski. Oficjalny debiut zaliczył Rafał Surmiak.
 
Dzisiejsze spotkanie doskonale zaczęło się dla Stali Stalowa Wola, która od pierwszych minut lepiej się prezentowała, a na dodatek w 5. minucie miała rzut karny. Jeden z graczy Skry Częstochowa zagrał piłkę ręką w szesnastce i arbiter wskazał na wapno. Futbolówkę na jedenastym metrze ustawił Piotr Mroziński, który pewnym strzałem pokonał Mateusza Kosa.
 
To widocznie podrażniło miejscowych, którzy ruszyli do odrabiania strat. Stalówka mądrze się jednak broniła i skutecznie odpierała ataki częstochowian. Skra cały czas szukała okazji do zdobycia wyrównującego gola, ale brakowało konkretów.
 
Podopieczni Szymona Szydełko nie zadowalalli się jednobramkowym prowadzeniem i spokojnie konstruowali kolejne akcje. Obie ekipy miały swoje okazje, a gorąco zrobiło się w końcówce pierwszej odsłony. Groźnie w 42. minucie uderzał Maciej Kazimierowicz, ale udanie interweniował Matthew Korziewicz.
 
Po chwili zrewanżował się Kacper Śpiewak, który wykorzystał błąd defensywy miejscowych i pewnym strzałem umieśił piłkę w siatce. Zielono-czarni na przerwę schodzili w doskonałych humorach i już tylko 45 minut dzieliło ich od starcia z Lechią Gdańsk. Stal jednak musiała zachować koncentrację, bowiem jak wiadomo, 0-2 to niebezpieczny wynik.
 
Skra Częstocowa nie miała nic do stracenia i od pierwszych minut ruszyła do ataku. Gorąco zrobiło się szesnastce przyjezdnych. Biało-niebiesko-czerwoni domagali się jedenastki za rzekome zagranie piłki ręką, jednak arbiter miał inne zdanie. 
 
Gospodarze po przerwie dominowali i coraz częściej gościli na połowie Stalówki. Częstochowianie nie dawali za wygraną i w końcu dopięli swego w 57. minucie. Radosław Gołębiewski pewnym strzałem zza lini pola karnego zdobyło gola na 1-2. To nie spodobało się Stali, która czym prędzej chciała odzyskać dwubramkowe prowadzenie.
 
Obie drużyny miały swoje okazje, a golkiperzy nie mogli narzekać na nudę. Skra w 70. minucie po raz kolejny miała pretensje do arbitra. Według graczy drugoligowca, piłka minęła linię bramkową, ale Mateusz Złotnicki po raz kolejny był pewny swego. 
 
Piłkarze z Częstochowy zaczęli przeważać, ale nie wynikało z tego nic konkretnego. Stal spokojnie czekała na swoje szanse. Goście w 87. minucie podwyższyli prowadzenie, a z gola cieszył się Michał Fidziukiewicz, który wykorzystał świetne podanie Kacpra Śpiewaka.
 
Stalówce nadal było jednak mało i ta rozpoczęła polowanie na gola numer cztery. Okazję miał ten, który chwilę wcześniej asystował, jednak w tej sytuacji górą był Mateusz Kos. Więcej goli już nie padło i po ostatnim gwizdku w lepszyc humorach była Stal Stalowa Wola.
 
Skra Częstochowa - Stal Stalowa Wola 1-3 (0-2)
 
0-1 Piotr Mroziński (6-rzut karny)
0-2 Kacper Śpiewak (45)
1-2 Radosław Gołębiewski (57)
1-3 Michał Fidziukiewcz (87)
 
Skra Częstochowa: Kos – Mesjasz, Brusiło, Gołębiowski, Zieliński, Napora, Rogala (63. Przygodzki), Niedbała, Olszewski (78. Błaszkiewicz), Holik, Kazimierowicz
 
Stal Stalowa Wola: Korziewicz – Waszkiewicz, Stępniowski (80. Siurmiak), Zmorzyński, Mroziński, Stelmach, Hudzik, Szifer (83. Fidziukiewicz), Śpiewak, Jopek, Witasik
 
Żółte kartki: Mesjasz, Olszewski, Holik - Witasik, Jopek, Mroziński
 
Sędziował: Mateusz Złotnicki (Lublin)

Czytaj także

Komentarze

Komentarze: 0

Rozwiąż działanie =

Redakcja portalu podkarpacieLIVE nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść komentarzy. Każdy użytkownik reprezentuje własne poglądy i opinie biorąc pełną odpowiedzialność za ich publikację.

Czytaj następny news zamknij

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem