Korona Kielce wygrała z Rakowem Częstochowa 3:2. Gospodarze już w pierwszej połowie wypracowali sobie dwubramkową przewagę, a po zmianie stron obie drużyny dołożyły po jednym golu. W końcówce Raków zdobył jeszcze bramkę kontaktową, ale nie zdołał doprowadzić do wyrównania.
Dwa gole Korony przed przerwą
Spotkanie rozpoczęło się od prób z obu stron. W 8. minucie Jean Carlos Silva oddał strzał po podaniu Patryka Makucha, jednak uderzenie nie sprawiło problemów defensywie Korony. Kilka minut później gospodarze byli już blisko objęcia prowadzenia.
W 15. minucie Mariusz Stępiński otrzymał piłkę od Michaela Ameyawa i znalazł się w dobrej sytuacji, ale jego strzał zatrzymał Kacper Trelowski.
Pięć minut później Korona miała już rzut karny. Po faulu Bogdana Racovițana na Wiktorze Długoszu sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Stępiński i pewnym uderzeniem dał gospodarzom prowadzenie.
Raków próbował odpowiedzieć. W 25. minucie Patrik Hellebrand zdecydował się na strzał, ale nie przyniósł on zmiany wyniku. W 31. minucie kolejną dobrą okazję miał Stępiński, lecz tym razem skutecznie interweniował Xavier Dziekoński.
Korona podwyższyła prowadzenie w 33. minucie. Camilo Mena wykorzystał wolną przestrzeń w defensywie Rakowa, wbiegł w pole karne i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza gości.
Do końca pierwszej połowy wynik już się nie zmienił. Korona schodziła do szatni z prowadzeniem 2:0.
Raków zmniejszył straty
Po przerwie częstochowianie ruszyli do odrabiania strat. W 48. minucie jedno z uderzeń zawodnika Rakowa zostało zablokowane, a chwilę później goście domagali się rzutu karnego, jednak arbiter nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki.
W 55. minucie Xavier Dziekoński popisał się skuteczną interwencją, a trzy minuty później Raków zdobył kontaktowego gola. Po płaskim dośrodkowaniu Jeana Carlosa Silvy i strąceniu piłki przez Oskara Repkę do siatki trafił Lamine Diaby-Fadiga.
Gospodarze nie pozwolili jednak rywalom długo cieszyć się z odrobienia części strat. W 60. minucie Korona otrzymała drugi w tym meczu rzut karny. Tym razem przewinienie popełnił Tomasz Pieńko, który sfaulował Camilo Menę.
Do wykonania jedenastki ponownie podszedł Stępiński. Napastnik Korony zachował spokój i podwyższył wynik na 3:1.
Mircetić dał Rakowowi nadzieję
Po trzecim trafieniu Korona starała się kontrolować przebieg spotkania. Raków szukał kolejnych okazji, ale przez dłuższy czas nie potrafił ponownie pokonać bramkarza gospodarzy.
W 67. minucie częstochowianie dokonali potrójnej zmiany, wprowadzając na boisko m.in. Bogdana Mirceticia. Rezerwowy zawodnik w końcówce odegrał ważną rolę.
W 82. minucie Mircetić zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka po szybkiej akcji Rakowa znalazła drogę do bramki i gospodarze ponownie mieli tylko jednego gola przewagi.
W ostatnich minutach goście próbowali jeszcze doprowadzić do remisu. Korona skutecznie jednak zabezpieczyła dostęp do własnej bramki. W 87. minucie Kacper Trelowski przejął piłkę po nieudanym podaniu przeciwnika, a w doliczonym czasie gry żółte kartki obejrzeli Morgan Faßbender i Bogdan Mircetić.
Ekstraklasa - 9. kolejka:
Ekstraklasa - tabela: