- Myślę, że przede wszystkim podejście. W szatni przegadaliśmy nasze błędy, między innymi problemy z kryciem zawodników rywala. Zmieniło się też zaangażowanie i dokładność. Nie traciliśmy już głupich piłek, a w końcu zaczęliśmy być skuteczni i wykorzystywać swoje sytuacje. Szkoda remisu, ale punkt trzeba szanować.
- Zdobyłeś pierwszą bramkę dla swojej drużyny. Co ten gol dał Tobie, a co całemu zespołowi?
- Myślę, że przede wszystkim był to impuls do ataku i próby wygrania meczu. Napędził naszą drużynę i dał dużo wiary. Mnie dał przede wszystkim spokój, ponieważ skończyła się długa seria bez gola. Jestem zadowolony z drugiej połowy w wykonaniu całej drużyny.
- W tym meczu były sytuacje, po których zarówno Wy, jak i rywale mogli domagać się rzutu karnego. Sędzia w obu przypadkach nie wskazał na jedenasty metr. Jak oceniasz te decyzje?
- Można powiedzieć, że były to trudne decyzje w obie strony. Mecz mógł się potoczyć różnie, ale ocenę tych sytuacji zostawię sędziom. Nie chcę ingerować w ich decyzje.
- Początek sezonu mieliście bardzo dobry, ale później przyszła wysoka porażka 0-6 z Osobnicą. Co wydarzyło się w tamtym spotkaniu?
- Obie drużyny miały takie samo boisko i takie same warunki, więc nie ma co zrzucać winy na stan murawy. Myślę, że po trzech zwycięstwach poczuliśmy się zbyt pewnie i nie wyszliśmy na tamten mecz w pełni skoncentrowani.
- Patrząc na przebieg tego spotkania, jesteście zadowoleni z remisu, czy pozostaje niedosyt, bo chcieliście tutaj wygrać?
- Myślę, że w każdym meczu wychodzimy po pełną pulę punktów. Musimy jednak być zadowoleni. Przegrywaliśmy 0-2, więc fajnie, że pojawił się impuls i potrafiliśmy się podnieść.
Rozmawiał Mateusz Stukus