fot. Bartek Ziółkowski/ Wisła Kraków
Wisła Kraków w najbliższym spotkaniu Ekstraklasy zmierzy się z Jagiellonią Białystok. Przed tym pojedynkiem z dziennikarzami spotkał się trener Białej Gwiazdy, Mariusz Jop, który odniósł się między innymi do odejścia Jordiego Sáncheza oraz ocenił najbliższego rywala.
Jednym z głównych tematów konferencji było odejście Jordiego Sáncheza. Hiszpański napastnik po dobrym początku sezonu zdecydował się na transfer do Pogoni Szczecin, a Wisła w ostatnich dniach straciła swojego najlepszego strzelca.
Jop przyznał, że o możliwości odejścia zawodnika dowiedział się w niedzielę wieczorem.
Mariusz Jop: Jordi miał bardzo duży dylemat
- Jordi miał bardzo duży dylemat przy podejmowaniu tej decyzji. Z jednej strony był w klubie, w którym czuł się bardzo dobrze, w klubie, który też pomógł jemu, ale z drugiej strony on też pomógł klubowi swoją dobrą grą i bramkami, które strzelał na poziomie Ekstraklasy - mówił szkoleniowiec Wisły.
- Pamiętajmy o tym, że Jordi przyszedł do nas po półrocznej przerwie w grze, przychodząc z Japonii. Długo go wprowadzaliśmy do zespołu, jeszcze miał w międzyczasie poważny uraz. Przed sezonem nie było takie oczywiste, czy Jordi z nami zostanie - przypomniał Jop.
W kontrakcie zawodnika znajdowały się zapisy, które pozwalały mu na zmianę klubu. Zdaniem trenera właśnie taki moment, w którym napastnik zaczął regularnie strzelać, miał duże znaczenie przy podjęciu decyzji.
- Napastnik czy zawodnik ofensywny ma tę możliwość, bo po prostu strzelając bramki jest o nim głośno. To był moment, który dla Jordiego był bardzo trudną decyzją do podjęcia. Podjął ją z myślą o sobie, o swojej rodzinie, o bliskich, o swojej karierze, o ulotności tej chwili, tego prime time'u, w którym był w tym momencie - tłumaczył.
- Dla klubu i dla zespołu jest to niekomfortowa sytuacja, bo mamy bardzo mało czasu na zrobienie jakiegoś ruchu. Jordi był profilem, którego nie mamy w swoim zespole, więc brak tego typu napastnika zmniejsza nam pole manewru, jeżeli chodzi o atakowanie - powiedział.
Angel Rodado zastąpi Jordiego?
Wisła musi teraz znaleźć rozwiązanie na pozycji napastnika. Najbardziej naturalnym kandydatem wydaje się Angel Rodado, choć Jop nie wyklucza również innych możliwości.
- Oczywiście najbardziej naturalnym rozwiązaniem jest Angel na pozycji numer dziewięć. Wiemy, że takim rozwiązaniem mógłby być też Fred Duarte - zdradził trener.
Jop nie chciał natomiast szerzej mówić o swoich planach przed spotkaniem z Jagiellonią.
„Jagiellonia jest zespołem, który ma w sobie sporo pewności siebie”
Szkoleniowiec Wisły wysoko ocenia najbliższego rywala. Jagiellonia dobrze rozpoczęła sezon i dodatkowo wywalczyła awans do fazy ligowej europejskich rozgrywek.
- Jagiellonia jest zespołem, który wydaje się być w dobrej dyspozycji. To zespół, który wywalczył fazę grupową Ligi Europy. Na pewno jest to zespół, który ma w sobie sporo pewności siebie poprzez wyniki, jakie w ostatnich latach osiąga - ocenił.
Jop zwrócił uwagę przede wszystkim na stabilność białostockiej drużyny i jej sposób budowania akcji.
- Jest tam stabilizacja, jeżeli chodzi o trenera. Myśl i model gry jest cały czas taki sam. Wymieniani są ludzie na pozycjach i trzeba przyznać, że trener potrafi dosyć szybko wkomponować te osoby do gry - mówił.
Jagiellonia potrafi również zmieniać sposób atakowania.
- Lubi budować na krótko, robi to w odważny sposób, ma do tego jakość piłkarską, ale też potrafi być groźna z kontrataku. To zespół kompleksowy, jeżeli chodzi o atakowanie. To nie tylko jeden sposób gry - zaznaczył Jop.
Wisła nie zamierza się wycofywać
Mimo siły przeciwnika Wisła Kraków chce zagrać po swojemu. Trener Mariusz Jop nie zamierzał skupiać się wyłącznie na neutralizowaniu atutów Jagiellonii.
- Myślę, że jedno i drugie. Analizując rywala, musimy patrzeć na wszystkie fazy gry, nie tylko na atakowanie czy bronienie. My też będziemy szukać rozwiązań ofensywnych, żeby wykorzystać te przestrzenie, które tworzy rywal - stwierdził.
- Pokazaliśmy chociażby w ostatnim spotkaniu z Koroną Kielce, że z wiarą, zaangażowaniem i jakością graliśmy do samego końca i zrobiliśmy bramkę w końcówce. Absolutnie nie ma się czego obawiać, że Wisła nie będzie chciała do końca grać o zwycięstwo. Myślę, że to jest w DNA tego zespołu - powiedział.