Ładowanie wyników…

Motor Lublin – Legia Warszawa 2-3. Pomeczowe wypowiedzi trenerów i zawodników

fot. Motor Lublin
fot. Motor Lublin
Motor Lublin był o krok od ligowego zwycięstwa nad Legią Warszawa, ale w dramatycznym doliczonym czasie gry stracił prowadzenie i ostatecznie przegrał 2-3. Po spotkaniu w obu obozach dominowały skrajnie różne emocje. Mariusz Misiura i Bartosz Bereszyński nie ukrywali ogromnego rozczarowania sposobem, w jaki Motor wypuścił z rąk punkty. Marek Papszun podkreślał natomiast charakter swojej drużyny, a bohater Legii Jakub Żewłakow próbował opisać emocje po dwóch trafieniach w samej końcówce.

Mecz 7. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy długo układał się po myśli Legii. Tuż przed przerwą Rafał Augustyniak wykorzystał rzut karny. Po zmianie stron dwukrotnie trafił jednak Karol Czubak i Motor prowadził 2-1. Wszystko zmieniło się w doliczonym czasie. Jakub Żewłakow doprowadził do wyniku 2-2 w 90+5. minucie, a sześć minut później zdobył bramkę na 2-3.

Mariusz Misiura: „Jeden z najtrudniejszych momentów”

Dla szkoleniowca Motoru końcowy rezultat był wyjątkowo trudny do zaakceptowania. Mariusz Misiura podkreślał, że mimo porażki nie stracił wiary w swój zespół. Szczególnie bolał go sposób, w jaki Lublinianie stracili prowadzenie, oraz niewykorzystane okazje, które mogły wcześniej zamknąć spotkanie.

– Na pewno w moim życiu to jeden z najtrudniejszych momentów, żeby tutaj teraz przyjść. Jest takie powiedzenie: „Dumny po zwycięstwie i wierny po porażce”. Ja dzisiaj po tym meczu mam zamiar być i dumny, i wierny tej drużynie. Ciężko mi zaakceptować końcowy wynik, patrząc na przebieg meczu, na to, jak straciliśmy bramki i jakich sytuacji nie wykorzystaliśmy – mówił Mariusz Misiura.

Trener zwracał uwagę, że przy prowadzeniu 2-1 Motor miał szansę zdobyć kolejną bramkę. Trafienie na 3-1 prawdopodobnie zupełnie zmieniłoby obraz końcówki.

– W piłce jest taka cienka linia, że strzelasz bramkę na 3-1, grasz dalej to samo i jesteś bohaterem. Nie strzelasz tej sytuacji, grasz to samo, przegrywasz mecz i masz takie poczucie. Jestem zadowolony z gry drużyny. Jestem niezadowolony z liczby punktów – zaznaczał szkoleniowiec Motoru.

Misiura nie zgadzał się również z sugestią, że trzy stracone gole były przede wszystkim konsekwencją złej organizacji gry obronnej. Jego zdaniem większym problemem były błędy popełniane w trakcie budowania akcji.

– Dzisiaj organizacja w niskiej obronie była dla mnie perfekcyjna. Dwie bramki straciliśmy w momentach, kiedy wyprowadzaliśmy piłkę, więc bardziej musimy pracować nad naszym budowaniem niskim i zachowaniami z piłką, a nie nad organizacją w obronie – tłumaczył.

Bartosz Bereszyński: „Powinniśmy ten mecz wygrać”

Podobne emocje towarzyszyły Bartoszowi Bereszyńskiemu. Doświadczony defensor Motoru przyznawał, że bezpośrednio po ostatnim gwizdku trudno było racjonalnie oceniać to, co wydarzyło się na boisku.

– Ciężko cokolwiek powiedzieć, bo jesteśmy raz, że w szoku, a dwa, że boli taka porażka. Powinniśmy to spotkanie wygrać – oceniał Bartosz Bereszyński.

Obrońca zwracał uwagę przede wszystkim na błędy, których jego zdaniem zespół z takim doświadczeniem nie powinien popełniać. Legia, jak zaznaczał, bezlitośnie skorzystała z prezentów Motoru.

– Nie możemy doprowadzać do takich sytuacji przy naszym doświadczeniu i przy tym, jak traciliśmy te bramki. Pierwszy gol czy trzeci to są błędy, których nie możemy popełniać. Legia jest bardzo wyrafinowana i żyje z każdego prezentu – mówił.

Szczególnie bolesny był dla niego moment, gdy Motor mógł podwyższyć prowadzenie na 3-1.

– Mieliśmy sytuację na 3-1, żeby zamknąć mecz. Nie strzelamy, a później dajemy kolejne prezenty Legii. Jeżeli daje im się takie prezenty, to oni po prostu je wykorzystują – podkreślił Bereszyński.

Jednocześnie zawodnik nie chciał wskazywać pojedynczych winnych dramatycznej końcówki.

– Przegrywamy jako drużyna i wygrywamy jako drużyna. To nie jest wina jednej osoby. My jako zespół powinniśmy na boisku reagować i nie dopuszczać do takich sytuacji – dodał.

Marek Papszun: „Legia musi tak grać”

Po drugiej stronie dominowała ogromna satysfakcja. Marek Papszun przypominał, że kilka dni wcześniej Legia przegrała z Motorem 0-3 w STS Pucharze Polski i bardzo zależało jej na sportowym rewanżu.

– Daliśmy plamę w poprzednim meczu i chcieliśmy ją zmazać. Legia musi tak grać jak dzisiaj, bez względu na okoliczności i na to, jak układa się mecz. Musi walczyć do końca. Mając takich kibiców, jest to nasz obowiązek. Dopóki będę trenerem, ambicji, woli walki i charakteru nie może nam zabraknąć – mówił Marek Papszun.

Trener Legii przyznawał jednocześnie, że jego drużyna znalazła się w bardzo trudnym położeniu po dwóch golach Motoru. Warszawianie nie zrezygnowali jednak z walki, a kluczowe okazały się zmiany.

– W zbyt prosty sposób straciliśmy prowadzenie i trochę się to na nas odbiło. Ale nie poddaliśmy się. Zmiany wniosły ożywienie i podniosły intensywność. Kuba Żewłakow strzelił dwie pierwsze bramki w Legii Warszawa. To utalentowany chłopak, mocno w niego wierzymy – podkreślał szkoleniowiec.

Papszun zaznaczał także, że mimo zwycięstwa nie wszystko w grze Legii funkcjonowało tak, jak oczekuje.

– Nie można patrzeć tylko przez pryzmat wyniku, że wygraliśmy. Przez około dziesięć minut mieliśmy ten mecz poza kontrolą. To była dobra weryfikacja tego, jak zawodnicy potrafią zarządzać spotkaniem i emocjami – oceniał.

Jakub Żewłakow bohaterem Legii

Największym bohaterem spotkania został Jakub Żewłakow. Młody zawodnik pojawił się na boisku w drugiej połowie i dwoma trafieniami w doliczonym czasie odwrócił losy spotkania. Były to jego pierwsze ligowe gole w barwach Legii.

Bezpośrednio po meczu sam zainteresowany miał problem z opisaniem emocji.

– Ciężko teraz cokolwiek wytłumaczyć, jakie to jest uczucie. Na pewno są to pozytywne emocje – mówił Jakub Żewłakow w pierwszej reakcji po spotkaniu.

W rozmowie po spotkaniu podkreślał przede wszystkim znaczenie zwycięstwa dla całego zespołu. Jak mówił, najważniejsze było to, że jego gole pomogły Legii wywieźć z Lublina komplet punktów.

Dla młodego legionisty był to szczególny wieczór również dlatego, że wcześniej zwracano uwagę na brak liczb w jego grze. Tym razem odpowiedział w najlepszy możliwy sposób – dwoma golami zdobytymi w najważniejszym momencie spotkania.

Dwa zupełnie różne nastroje po końcowym gwizdku

Motor po tym spotkaniu może mieć ogromne poczucie niewykorzystanej szansy. Lublinianie odrobili stratę, objęli prowadzenie 2-1 i mieli okazję na 3-1, jednak ostatecznie zostali bez punktów. Mariusz Misiura oraz Bartosz Bereszyński zgodnie podkreślali, że drużyna zapłaciła wysoką cenę za własne błędy i nieskuteczność.

Legia może natomiast potraktować zwycięstwo jako potężny impuls mentalny. Zespół Marka Papszuna jeszcze w doliczonym czasie przegrywał, ale dzięki dwóm trafieniom Jakuba Żewłakowa dokonał spektakularnego zwrotu i zwyciężył 3-2.

Motor Lublin nie będzie miał wiele czasu na rozpamiętywanie bolesnej porażki z Legią. Już w piątek, 11 września o godz. 18:00 Lublinianie zagrają na wyjeździe z Rakowem Częstochowa.

Więcej o meczu: Motor Lublin - Legia Warszawa
Więcej o lidze: Ekstraklasa
Z tego meczu

Transmisja, kursy i informacje meczowe powiązane z tym spotkaniem:

Czytaj także
Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.