Fot. własne.
Stal Stalowa Wola przegrała 1-2 z GKS-em Tychy w 2. kolejce Betclic 2. Ligi. O losach meczu przesądziło efektowne trafienie Józefa Chorosińskiego w 84. minucie.
Starcie "Zielono-Czarnych" z Tyszanami zapowiadało się jako jedno z najciekawszych w tej serii spotkań. Obie ekipy wygrały swoje pojedynki na inaugurację sezonu, do tego nie straciły gola, co zwiastowało wyrównane zawody.
Pierwsza odsłona to wzajemne badanie sił. Miejscowi szukali powodzenia w uderzeniach z dystansu, lecz Maksymilian Hebel nie zdołał trafić w światło bramki.
Przyjezdni liczyli natomiast na dośrodkowania, z których poza kontuzją Kamila Soberki, który niefortunnie upadł po piąstkowaniu, niewiele wyniknęło. Na wielkie słowa uznania w tym momencie zasłużył Edward Chmura - kierownik ds. bezpieczeństwa przy asyście prezesa Łopatki pokazał punkt w regulaminie, mówiący o tym, że wobec kontuzji bramkarza o statusie młodzieżowca, na murawie nie musi pojawić się drugi zawodnik z takim samym statusem.
Trybuny stadionu przy Hutniczej ożywiły się nieco w 33. minucie, kiedy Dawid Wolny przedarł się w pole karne "Tyskich", ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i w efekcie stracił piłkę. Pod koniec pierwszej odsłony na murawie pojawiła się... karetka, gdyż zasłabł jeden z kibiców. Po chwili zawody wznowiono, jednakże poza próbą Michała Trąbki, brakowało większych szans na zmianę bezbramkowego remisu, który widniał na tablicy wyników.
Druga połowa zaczęła się od trafienia "Tyskich". Dośrodkowanie Trąbki z rzutu wolnego wykorzystał Tymoteusz Reguła, który strzałem głową nie dał szans golkiperowi Stali.
Miejscowi rzucili się do odrabiania strat i w dogodnej sytuacji znalazł się Hebel, ale w ostatniej chwili został uprzedzony przed obrońcę i skończyło się tylko na rzucie rożnym.
Stal musiała jednak uważać na kontrataki przeciwników. Po jednym z nich w sytuacji sam na sam znalazł się Damian Kądzior, napastnik uderzył w poprzeczkę, po futbolówka piłka opuściła plac gry.
W 69. minucie piłkę na nodze miał aktywny tego wieczoru Jarosław Czerwik, który posłał piłkę nad bramką.
Jarosław Skrobacz zdecydował się na potrójną zmianę i przyniosło to błyskawiczny efekt. W 73. minucie do wyrównania doprowadził Dariusz Kamiński robiąc użytek z wrzutki Macieja Śliwy.
Ten fragment należał do miejscowych - łapiący wiatr w żagle Stalowowolanie mieli inicjatywę i chrapkę na coś wiecej niż tylko podział punktów. Aż przyszła 84. minuta...
Niepilnowany przed "szesnastką" Stali Józef Chorosiński zdecydował się na strzał, po którym bezradny Mikołaj Smyłek jak piłka wpada do siatki po długim rogu.
Wyraźnie wybici z rytmu gospodarze mogli przegrywać 1-3, ale dopisało im szczęście po tym, gdy futbolówka trafiła słupek po interwencji jednego z defensorów zaś kilka sekund później poprzeczkę po raz drugi ostemplował Kądzior.
W doliczonym czasie gry nie działo się zbyt wiele. Zespół Rene Pomsa mądrze się bronił i bez większych przeszkód dowiózł korzystny rezultat do ostatniego gwizdka sędziego.
Stal Stalowa Wola: Kamil Soberka (26. Mikołaj Smyłek) - Marcin Grabowski, Łukasz Furtak, Piotr Żemło, Maksymilian Hebel (71. Hubert Tomalski), Patryk Zaucha, Paweł Żyra (56. Dariusz Kamiński), Gedeon Nongo (71. Maciej Śliwa), Dawid Wolny (71. Jakub Jeleń), Jarosław Czerwik, Adam Chrzanowski.
GKS Tychy: Jakub Mądrzyk - Matija Horvat, Matus Begala, Mateusz Lewandowski (82. Dawid Kasprzyk), Damian Kądzior, Paweł Olkowski, Michał Trąbka, Bartosz Jankowski (46. Józef Chorosiński), Igor Łasicki, Daniel Hoyo-Kowalski, Tymoteusz Reguła (77. Piotr Gębala).
Sędzia: Dawid WIśniewski
Żółte kartki: Jarosław Czerwik (34-faul) - Bartosz Janowski (43-faul), Matija Horvat (64-faul), Damian Kądzior (65-niesportowe zachowanie).
Widzów: 2491.
Czytaj także
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.









































































