Stal Mielec przegrała przed własną publicznością z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza 1-2. Po spotkaniu Damian Skiba nie ukrywał ogromnego rozczarowania. Szkoleniowiec mielczan szczególnie dużo uwagi poświęcił sytuacji, w której jego zdaniem gospodarzom należał się rzut karny. Padły bardzo mocne słowa pod adresem arbitrów.
Damian Skiba: Okradziono nas z rzutu karnego
Stal Mielec objęła prowadzenie jeszcze przed przerwą, jednak Bruk-Bet Termalica Nieciecza zdołała odpowiedzieć przed zejściem do szatni. Po zmianie stron mielczanie szukali zwycięskiego trafienia, ale ostatecznie to goście zdobyli drugą bramkę i wywieźli z Mielca komplet punktów.
Damian Skiba uważał, że jego zespół szczególnie po przerwie zrobił wystarczająco dużo, aby osiągnąć korzystny rezultat.
- W drugiej połowie zrobiliśmy bardzo dużo, żeby ten mecz wygrać. Piłka nie chciała wpaść do siatki. Mieliśmy wiele okazji. Nie przypominam sobie, żeby Termalica miała jakąś konkretną sytuację. Tym bardziej szkoda, bo uważam, że zagraliśmy dobry mecz i trzeba jasno to powiedzieć - mówił trener Stali Mielec.
Najwięcej emocji wzbudziła jednak sytuacja po jednym ze strzałów Siméona Ouré. Zdaniem szkoleniowca piłka trafiła w rękę zawodnika gości, a arbiter powinien podyktować jedenastkę.
- Dla mnie to jest niezrozumiała sytuacja, bo tak naprawdę to był ewidentny rzut karny. Nie wyobrażam sobie, jak można przy tylu kamerach nie podyktować rzutu karnego. Piłka ewidentnie trafia w podniesioną rękę, a sędzia nie sprawdza tego na VAR-ze. Szczerze, to jest nieprawdopodobne, co się wydarzyło przy tej sytuacji - grzmiał Damian Skiba.
„To jest dla mnie skandal”
Trener Stali nie zamierzał łagodzić swojej oceny pracy arbitrów. Podkreślił, że to właśnie on będzie później rozliczany z wyników zespołu.
- Później mnie będą rozliczać, a nie pana sędziego. Ja za to będę brał odpowiedzialność, dlatego muszę jasno powiedzieć na konferencji: okradziono nas z rzutu karnego i być może z punktu albo punktów w tym meczu. Mogę mieć konsekwencje, ale to jest dla mnie skandal, że sędzia nie poszedł nawet do VAR-u. Przy tylu kamerach nie zwrócił uwagi na taki ewidentny rzut karny - powiedział szkoleniowiec mielczan.
Skiba zaznaczył również, że nie oczekuje żadnego faworyzowania rywala. Nawiązał przy tym do faktu, że Bruk-Bet Termalica Nieciecza spadła w ubiegłym sezonie z Ekstraklasy.
- Nie chciałbym, żeby pomagali drużynie z Ekstraklasy, która spadła. Nie o to chodzi. Nie zasługiwaliśmy na to, żeby przegrać i w takich okolicznościach nie dostać karnego. Drużyna walczyła i będę powtarzał, że jestem z niej dumny - mówił trener Stali.
Stal Mielec znów bez zwycięstwa
Porażka z ekipą z Niecieczy oznacza, że mielczanie pozostają bez zwycięstwa od czterech spotkań. Trener przekonywał jednak, że nie zamierza zmieniać obranej drogi.
- Detale decydują. Znowu indywidualne błędy sprawiają, że nie wygrywamy meczu. Chcę jednak iść tą drogą i powiedziałem to chłopakom. Musimy się podnieść. Ja, sztab i drużyna na pewno się nie poddamy. Będziemy szli dalej - zapewnił.
Szkoleniowiec przyznał, że właśnie porażka z Termalicą była dla niego wyjątkowo bolesna.
- To bardzo boli, bo stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji. Zmiany znowu dały nam bardzo dużo, ale piłka nie wpadła i w konsekwencji nie mamy żadnego punktu. To martwi. Mam nadzieję, że karta się odwróci i te sytuacje zaczną dawać nam trzy punkty - mówił.
Kolejne problemy zdrowotne Stali Mielec
W trakcie spotkania uraz zgłosił Israel Puerto, a wcześniej boisko opuścił również Sebastian Musiolik. Z powodu problemów zdrowotnych nie wystąpił Bartosz Kwiecień.
- Israel już w przerwie zgłaszał problem, ale podjęliśmy ryzyko, że wyjdzie na drugą połowę. Z Bartkiem nie ryzykowaliśmy. Ma drobny uraz i nie chcieliśmy wykluczyć go na dłuższy czas - tłumaczył trener.
Skiba odniósł się także do nieobecności Macieja Gostomskiego w wyjściowej jedenastce. Jak zaznaczył, nie była ona spowodowana kontuzją.
- Maciek jest zdrowy. Piotr Chrapusta wszedł w poprzednim meczu, dał dobrą zmianę i zasłużył na swoją szansę. Rywalizują ze sobą i dzisiaj Piotr dostał nagrodę w postaci pierwszego składu - wyjaśnił.
Siméon Ouré coraz bliżej pierwszego składu?
Jednym z pozytywów było kolejne wejście Siméona Ouré. Skrzydłowy po pojawieniu się na murawie sprawił defensywie Termaliki sporo problemów.
- Dał kolejną bardzo pozytywną zmianę. Dzisiaj dwa razy bardzo groźnie uderzał, a po jednym z tych strzałów był oczywisty rzut karny. Puka do pierwszego składu. Jest rywalizacja i daje kolejny sygnał, żeby zastanowić się, czy nie powinien dostać szansy od pierwszej minuty - podsumował Damian Skiba.
Stal nie będzie miała wiele czasu na rozpamiętywanie porażki. Kolejne ligowe spotkanie mielczanie rozegrają na wyjeździe z Lechią Gdańsk.