GKS Katowice pokonał przed własną publicznością MŠK Žilina 3:1 i awansował do trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji UEFA. Po bezbramkowej pierwszej połowie gole dla gospodarzy zdobyli Adam Zreľák, Mateusz Wdowiak oraz Ilja Szkurin. Jedyne trafienie dla słowackiej drużyny zanotował František Kóša. Dzięki zwycięstwu Trójkolorowi odrobili stratę z pierwszego spotkania i wygrali cały dwumecz 4:3.
GieKSa musiała odrabiać straty
Podopieczni trenera Rafała Góraka przystępowali do rewanżu w trudnej sytuacji. W pierwszym meczu rozegranym na Słowacji piłkarze z Katowic przegrali 1:2. Choć wynik otworzył wówczas Lukas Klemenz, gospodarze odpowiedzieli bramkami Miroslava Káčera oraz Timoteja Hranicy. Przed rewanżem zespół GKS-u musiał więc zwyciężyć co najmniej jedną bramką, aby doprowadzić do dogrywki, lub dwoma golami, żeby zapewnić sobie bezpośredni awans.
Od pierwszych minut miejscowi starali się przejąć inicjatywę i prowadzić grę na połowie przeciwnika. Przyjezdni byli jednak dobrze zorganizowani, zagęszczali przestrzeń przed własnym polem karnym i nie pozwalali katowickim graczom na swobodne dochodzenie do sytuacji strzeleckich.
Gospodarze długo rozgrywali piłkę, ale brakowało im dokładnego ostatniego podania. Słowaccy piłkarze nie ograniczali się wyłącznie do obrony. Zespół MŠK próbował odpowiadać szybkimi atakami, szczególnie po przejęciach w środkowej strefie boiska.
W końcówce pierwszej części spotkania do odbitej piłki dopadł Bartosz Nowak, lecz jego uderzenie nie znalazło drogi do bramki. Do przerwy utrzymywał się wynik 0:0, który premiował drużynę z Żyliny.
Zreľák najwyżej wyskoczył w polu karnym
Po zmianie stron GieKSa ruszyła do zdecydowanych ataków. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 49. minucie Bartosz Nowak posłał dokładne dośrodkowanie w pole karne. Adam Zreľák najwyżej wyskoczył do piłki i głową nie dał szans Jakubowi Badžgoňowi.
Napastnik wykorzystał znakomite zagranie kolegi i wpisał się na listę strzelców, doprowadzając jednocześnie do remisu w całym dwumeczu. Bramka wywołała ogromną radość na trybunach i dodała katowickim zawodnikom jeszcze więcej energii.
Piłkarze z Katowic próbowali pójść za ciosem. Gospodarze częściej utrzymywali się przy futbolówce i szukali kolejnego trafienia, które dałoby im prowadzenie w rywalizacji. Gracze MŠK przetrwali jednak trudniejszy fragment, a następnie sami wyprowadzili skuteczny atak.
Kóša uciszył katowickie trybuny
W 57. minucie goście przeprowadzili szybką akcję. Timotej Hranica dostrzegł ustawionego przed polem karnym Františka Kóšę, a słowacki zawodnik zachował zimną krew i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę przy słupku bramki Gabriela Kobylaka.
Kóša znalazł sposób na golkipera miejscowych i doprowadził do wyrównania. Przy wyniku 1:1 katowiczanie potrzebowali już dwóch kolejnych bramek, aby uniknąć odpadnięcia z europejskich rozgrywek.
GieKSa nie zamierzała jednak rezygnować. Bartosz Nowak próbował zaskoczyć bramkarza przyjezdnych z rzutu wolnego, ale piłka po jego mocnym uderzeniu przeleciała nad poprzeczką. Podopieczni Rafała Góraka konsekwentnie przesuwali się do przodu, pozostawiając rywalom coraz mniej miejsca na własnej połowie.
Szkoleniowiec gospodarzy zdecydował się również na ofensywne zmiany. W 76. minucie na murawie pojawili się między innymi Mateusz Wdowiak i Ilja Szkurin. Jak się później okazało, obaj rezerwowi odegrali kluczowe role w końcówce spotkania.
Rezerwowi odwrócili losy rywalizacji
W 80. minucie GKS dopiął swego. Mateusz Wdowiak znalazł drogę do bramki MŠK i podwyższył prowadzenie miejscowych na 2:1. Celny strzał skrzydłowego oznaczał remis 3:3 w całym dwumeczu i przybliżał katowicki zespół przynajmniej do dogrywki.
Trójkolorowi nie zamierzali jednak czekać na dodatkowe 30 minut. Zaledwie trzy minuty później gospodarze przeprowadzili kolejną skuteczną akcję. Tym razem autorem gola został Ilja Szkurin. Napastnik pokonał bramkarza przyjezdnych i powiększył dorobek bramkowy GieKSy.
Bramka Białorusina całkowicie odmieniła sytuację. Katowiczanie prowadzili już 3:1, a w całej rywalizacji 4:3. W ciągu kilku minut piłkarze z miasta Katowice przeszli z sytuacji, w której byli bliscy odpadnięcia, do objęcia prowadzenia dającego awans.
Katowiczanie obronili prowadzenie
W ostatnich minutach słowacka drużyna rzuciła się do ataku. Goście próbowali zdobyć bramkę, która doprowadziłaby do dogrywki, ale defensywa GKS-u zachowała koncentrację. Miejscowi umiejętnie oddalali zagrożenie od własnego pola karnego i nie pozwolili rywalom na ponowne pokonanie Gabriela Kobylaka.
Po końcowym gwizdku na stadionie w Katowicach rozpoczęło się świętowanie. Zespół Rafała Góraka wygrał rewanż 3:1, odwrócił losy dwumeczu i zapewnił sobie miejsce w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA.
Bohaterami wieczoru zostali między innymi rezerwowi. Mateusz Wdowiak potrzebował zaledwie kilku minut, aby wpisać się na listę strzelców, a Ilja Szkurin chwilę później dopełnił formalności. Ważną rolę odegrał również Adam Zreľák, którego trafienie na początku drugiej połowy rozpoczęło pogoń katowickiej drużyny.
GieKSa po raz kolejny pokazała charakter. Żółto-zielono-czarni nie załamali się po stracie bramki na 1:1, lecz odpowiedzieli dwoma celnymi strzałami w ciągu trzech minut. Dzięki temu europejska przygoda piłkarzy trenera Góraka trwa nadal. Mecze III rundy zostaną rozegrane 6 i 13 sierpnia, a pierwsze spotkanie zespół z Katowic rozegra na wyjeździe.
GKS Katowice: Kobylak - Jirka (75. Wasielewski), Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Galán (75. Wdowiak) - Marković (63. Bartlewicz), Łukasiak (90. Milewski), Wolski, Nowak - Zrel'ák (75. Shkuryn)
MŠK Žilina: Badžgoñ - Kóša (69. Fasko), Bzdyl (89. Hornet), Il'ko (64. Florea), Minárik, Bari, Hranica (89. Baleja), Narimanidze, Pališčák, Káčer (64. Adong), Roginić
Żółte kartki: Klemenz, Łukasiak - Hranica, Pališčák.
Sędzia: Bence Csonka (Węgry).
Widzów: 11 543.

























