Stal Rzeszów przegrała z Wisłą Kraków 1:2 w meczu 31. kolejki, notując piątą porażkę z rzędu. Dla „Białej Gwiazdy” to zwycięstwo jest ogromnym krokiem w stronę awansu do Ekstraklasy.
Gol dla Stali i szybka odpowiedź Wisły
Mecz od początku był dynamiczny. Swoje okazje mieli m.in. Julius Erthaler i Jonathan Junior, ale wynik otworzyli gospodarze. W 24. minucie po podaniu Karola Łysiaka na listę strzelców wpisał się Szymon Kądziołka.
Po przerwie Wisła szybko doprowadziła do wyrównania – w 49. minucie do siatki trafił Frederico Duarte, wykorzystując zamieszanie w polu karnym.
Decydujący cios Duarte
Goście nie zwalniali i w 71. minucie zadali decydujący cios. Jordi Sanchez przejął piłkę i dograł do Frederico Duarte, który zdobył swoją drugą bramkę w meczu.
W końcówce Wisła kontrolowała grę, a Stal nie zdołała już odwrócić losów spotkania. Krakowianie są o krok od Ekstraklasy, natomiast rzeszowianie pozostają w trudnej serii porażek.
"My mądrze się ustawiliśmy, byliśmy konsekwentni i graliśmy nieźle w obronie."
Po meczu wypowiedział się jeden z zawdowników Stali, Patryk Warczak: "Z mojej perspektywy, to co załozyliśmy sobie przed meczem, to funkcjonowało. Wiedzieliśmy, że Wisła będzie chciała grać piłką. My mądrze się ustawiliśmy, byliśmy konsekwentni i graliśmy nieźle w obronie.
-Widać było w nas dużą determinację i zaangażowanie i dużą walkę jeśli chodzi o grę w defensywie. Pierwsza połowa, mimo tego, że Wisła utrzymywała się przy piłce, można powiedzieć, że była wtrównana.
-Duży problem jako zespół mamy z drugimi połowami i nie wiem skąd się to bierze. Jest to nasza największa bolączka, że druga połowa nie jest na takim poziomie lub podobnym, jak pierwsza. Pracowaliśmy w dedensywie, co wiele nas kosztowało, ale za mało utrzymywaliśmy się przy piłce.- zakończył zawodnik.




















































































_1776713266.png)






