Fot. Monika Pliś/KS DevelopRes Rzeszów.
KS DevelopRes Rzeszów bez straty seta pokonał w pierwszym meczu finałowym PGE Budowlanych Łódź. Po ostatnim gwizdku sędziego porozmawialiśmy z MVP tego pojedynku, amerykańską atakującą Rysic, Taylor Bannister.
Zacznijmy nieco nietypowo. Taylor, powiedz szczerze, czy posiadasz licencję na broń?
Słucham? Co takiego?
No wiesz, licencję na broń. Twoje serwisy, sposób, w jaki serwujesz przypomina niemalże strzelanie z broni sporego kalibru.
(Śmiech) Nie przyszło mi to do głowy, natomiast mogę zapewnić, że jeżeli o to chodzi to wszystko jest absolutnie legalne.
Jak zwycięstwo nad Bielszczankami na Was wpłynęło? Po ostatniej piłce widziałem na Waszych twarzach ogromną ulgę po tamtym spotkaniu. A dzisiaj… wszystko szło idealnie od pierwszej minuty. Czy zmieniłabyś coś w tym meczu?
Nie zmieniłabym niczego. Nasza drużyna zrobiła wszystko to, co powinna i wywiązała się ze swoich zadań. I tak jak już wszyscy słyszeli, świetnie się komunikowałyśmy na boisku.
A jeśli chodzi o mecz z Bielskiem, to czułyśmy ulgę, bo, jak powiedziałam w innym wywiadzie, po wtorkowej porażce mogło się wszystko wydarzyć. Musiałyśmy wrócić na naszą halę i załatwić sprawę.
Jeszcze jedno pytanie o mecz z Bielskiem. Kiedy rozstrzygnęłyście go na swoją korzyść i wiedziałyście, że macie znacznie mniej czasu na, regenerację przed finałem, czy była jakaś szczególna motywacja i słowa, które sobie powtarzałyście albo trening?
Po prostu zachowałyśmy to samo nastawienie i zdawałyśmy sobie sprawę, że ten ostatni mecz to gra
o wszystko albo nic. I jeśli chcemy dostać się do finału, musimy wygrać.
Sporo broniłaś dzisiaj w pierwszej strefie. Gdy rywalki kiwały na lewym skrzydle, to byłaś tuż za blokiem, by podbić piłkę i dograć do rozgrywającej. Czy to była wskazówka od Jeleny Blagojević, że Łodzianki często stosują takie zagrania, czy też dobrze czytałaś grę?
Dzisiaj w końcu udało mi się to zrobić prawidłowo – odczytać sytuację i utrzymać piłkę po naszej stronie. Była jedna piłka, która mi się wymknęła, niemniej chodzi przede wszystkim o to, żeby odczytywać przebieg wydarzeń boiskowych, a także trzymać się systemu i planu gry ustalonego przed meczem.
KS DevelopRes jest niepokonany na Podpromiu od marca 2025 roku. Patrząc na wasz dzisiejszy występ, czy zaryzykowałabyś stwierdzenie, że przegracie u siebie w tym sezonie?
Ważne jest, żebyśmy robiły to, co powinniśmy. Atmosfera do gry jest tu świetna. Zawsze gdy ktoś przychodzi do naszej hali, jest w tym coś wyjątkowego. To oraz nasi kibice, do tego odpowiednie nastawienie- sprawia, że trudno nas zatrzymać.
Kiedy dostajesz piłkę do ataku i gdy widzisz gdy leci w twoją stronę, to z góry wiesz, jak ją uderzyć? Czy też podejmujesz decyzję w ostatniej chwili, kiedy znajdujesz się w powietrzu?
Czasami mam to zaplanowane, ale czasami to myślę sobie na zasadzie: „OK, po prostu pamiętaj, żeby złapać piłkę wysoko. I jeśli możesz, uderzaj pod 9. metr", ale też w niektórych sytuacjach na wysokiej piłce to jest tak, że: "OK, środkowy blokujący jest dobry w blokowaniu, więc spróbuj go ominąć albo uderzaj wysoko po palcach".
Więc czasami jest to jakby z góry ustalone, ale czasami po prostu wielu trenerów, których miałam, mówiło: "po prostu podskocz i uderz, uderz wysoko".
Podskocz i uderz wysoko? Dobry tytuł do tego wywiadu.
Rzeczywiście (śmiech).
Następny mecz odbędzie się w Łodzi, gdzie ponieśliście pierwszą porażkę w tym sezonie. Jak
myślisz, na ile to spotkanie będzie się różnić od dzisiejszego?
Wydaje mi się, że każdy, kto gra na własnej hali, ma większą motywację i większy zapał. Dla nas najważniejsze będzie to, żeby mieć poczucie, że jesteśmy świetna drużyną, trzymamy się razem i nie pozwolić, by atmosfera i kibice nas zniechęcili lub sprawili, że stracimy koncentrację.
Więcej o meczu:
Developres Rzeszów - PGE Budowlani Łódź
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.


















































































