Fot. Piotr Gibowicz/Asseco Resovia Rzeszów/archiwum.
JSW Jastrzębski Węgiel musiał uznać wyższość Asseco Resovii w zaległym meczu 23. kolejki PlusLigi. O tym, na co stać jego drużynę i jakie stawia przed sobą cele opowiedział Andrzej Kowal, trener popularnych "Ptoków".
Ma Pan na swoim koncie więcej mistrzostw Polski w roli pierwszego trenera niż koledzy po fachu razem wzięci. Na czym Pańskim zdaniem polega fenomen tegorocznej PlusLigi, że z jednej strony JSW Jastrzębski Węgiel nie ma jeszcze pewnego miejsca w play-offach, ale patrząc na internetowe fora i opinie ekspertów, mało która z wyżej notowanych drużyn chciałaby na was trafić w ćwierćfinale?
W tym zespole jest naprawdę duży potencjał. Jeśli prześledzi się nasze wyniki: wygrana w Lublinie, w Zawierciu, wygrana u siebie z Resovią, to tak naprawdę poza Kędzierzyniem i Warszawą, graliśmy bardzo dobre mecze z tymi mocnymi ekipami. Żeby ten zespół grał dobrze, to jest pewien proces, musimy się do tych spotkań przygotować.
Jeśli będziemy skoncentrowani i przepracujemy pewien okres, na pewno przyniesie to efekty, gdyż mamy spore możliwości.
Teraz przy tej różnicy, gdzie przegrywasz lub wygrywasz dwoma punktami i grasz na przewagi, ogromnie ważna jest koncentracja. Jeśli ona gdzieś ucieknie i inne rzeczy będą wpływały na Ciebie, rozproszy się twój umysł, to jest bardzo trudno, aby utrzymać rytm grania. Rytm grania, którego dzisiaj nie mieliśmy, jest kluczowy.
Co takiego zmieniło się w Pańskiej pracy na przykładzie Michała Gierżota, który przychodził do Jastrzębia-Zdroju z łatką utalentowanego gracza, choć po spadku z Nysą. W jednym z programów powiedział Pan, że Michał musi przestawić swoje myślenie na to, że gra teraz w JSW Jastrzębskim Węglu. Czy dominuje u Pana bardziej psychologiczne podejście?
Oczywiście sporą rolę odgrywa tutaj doświadczenie. Jeśli pewne sytuacje się powtarzają to człowiek wyciąga z tego wnioski, jak należy postępować. To doświadczenie jest bezcenne w pracy trenera i na pewno dzisiaj pomimo tego, że nie mam takich sukcesów jak na początku z Resovią, uważam, że moja wiedza jest zdecydowanie na wyższym poziomie.
Co do Michała, to jest chłopak, który żeby się rozwijać, musi ciężko pracować, ale wokół siebie musi mieć także grupę ludzi, nie tylko trenera, ale i zawodników, którzy mu pozwolą się rozwijać. On osiągnał w Nysie bardzo dużo, ale wokół siebie nie miał zawodników pokroju Kaczmarka, Toniuttiego czy Szerszenia i to jest zupełnie inna sytuacja.
Jedna rzecz to jest grać w ekipie, która walczy o utrzymanie, a inna rzecz to jest nauczyć zawodników wygrywać, to samo dotyczy Usowicza czy Tuanigi.
Musisz bardzo dużo przestawić, do tego grać na pewnym, równym poziomie i to jest ogromne wyzwanie dla takich chłopaków jak Maksymilian i Michał. To są mądrzy chłopcy i oni prędzej czy później to osiągną, ale żeby zrobić progres, żeby się nauczyć tego grania, muszą mieć wokół siebie również dobrych zawodników.
Nie tęskni Pan za play-offami PlusLigi? Ostatni raz brał Pan w nich udział chyba jeszcze jako opiekun Resovii.
Jeszcze jako trener Suwałk w sezonie 2020/21 walczyliśmy o siódme miejsce z Zawiercianami (Ślepsk wygrał rywalizację po "złotym secie"- przyp. red.). Pewnie, że tęsknię za tą rywalizacją.
Jednego roku masz bardzo dobre oferty, w następnym nie masz żadnych ofert i pracujesz tam, gdzie Cię chcą, gdzie ktoś docenia Twoją pracę. Znalazłem się w Jastrzębiu, nie ukrywam, że moje oczekiwania były nieco inne, ale głęboko wierzę, że pomimo tych problemów a mówimy tutaj o przyszłym sezonie oraz przy dużych zmianach, które z pewnością zajdą- mam nadzieję, że osiągniemy dobry rezultat i da to nam podstawę do nowego otwarcia.
W siatkówce klubowej wygrał Pan praktycznie wszystko- jakie jeszcze cele stawia Pan przed sobą w roli trenera?
Te cele są bardzo proste. Przyszedłem do Jastrzębia, bo miałem nadzieję, że ten zespół będzie wygrywał i będę z nim walczył o czwórkę. Gdyby nie te problemy organizacyjne, chociaż liga się jeszcze nie skończyła, to nie chcę uprzedzać faktów, ale wybierałem i wybieram miejsca, w których mogę wygrywać.
W Czechach poszedłem do klubu, który miał szansę grać o mistrzostwo i je zdobyliśmy, dlatego szukam zespołu nie tam, gdzie będą warunki jakieś finansowe lepsze, tylko takiego, który ma szansę zwycięstwa i tak będę do końca swojej pracy trenera postępował.
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.