Ładowanie wyników…

Tomasz Poręba o Romanie Skorupie. "To nie jest sytuacja normalna"

fot. archiwum
fot. archiwum

Tomasz Poręba zabrał głos w sprawie działalności Romana Skorupy i jego wpływu na funkcjonowanie Stali Mielec. Były europoseł oraz były członek rady nadzorczej klubu przyznał, że w przeszłości współpraca z agentem przyniosła kilka udanych transferów. Jednocześnie wyraził poważne wątpliwości dotyczące obecnej pozycji Skorupy przy Solskiego.

Poręba przypomniał udane transfery

Tomasz Poręba zaznaczył, że za czasów jego działalności w Stali Mielec klub przeprowadził przy współpracy z Romanem Skorupą kilka wartościowych operacji transferowych.

W swoim wpisie wymienił Saida Hamulicia, Ilję Szkurina, Matthew Guillaumiera, Alvisa Jaunzemsa, Berta Esselink oraz Marco Ehmanna. Jak podkreślił, transfery te można uznać za udane zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.

"Z panem Skorupą, bo o nim mowa, zrobiliśmy za moich czasów w Ekstraklasie siedem transferów. Hamulicia, Szkuryna, co pod wieloma względami było ekstremalnie trudne, Guillaumiera, Jaunzemsa, Esselinka i Ehmanna. Wszystkie, wydaje się, były finansowo i sportowo trafione" - napisał Tomasz Poręba.

Jednocześnie zaznaczył, że Stal współpracowała wówczas również z innymi agentami, ponieważ jego zdaniem kluczowa na rynku transferowym jest transparentność.

"Absolutny monopol na Stal Mielec"

Znacznie ostrzej Poręba ocenił sytuację, która jego zdaniem powstała po jego odejściu z klubu. Były europoseł zasugerował, że Roman Skorupa uzyskał bardzo silną pozycję w Stali Mielec, przy wsparciu byłego prezesa Jacka Klimka.

"Od mojego odejścia mam wrażenie, że pan Skorupa, przy pełnym, z oczywistych względów, wsparciu Klimka ma absolutny monopol na Stal Mielec, czyniąc z klubu okno wystawowe dla swojej agencji" - stwierdził Poręba.

Według niego formalne ograniczenie widoczności agenta w okresie zimowym i zastąpienie go w części działań przez Jacka Klimka nie zmieniło charakteru tej współpracy.

Poręba mówi o decyzjach "z tylnego siedzenia"

Tomasz Poręba odniósł się również do informacji, które, jak zaznaczył, miał usłyszeć od różnych piłkarzy. Według tych relacji akceptacja Romana Skorupy miała być w ostatnich latach bardzo istotna dla zawodników chcących trafić do Stali Mielec.

"Jeśli jednak jest tak, jak słyszę od różnych piłkarzy, że aby w ostatnich latach grać w Stali, należało mieć jego akceptację, bo to on z tylnego siedzenia decydował o polityce transferowej klubu, to nie jest sytuacja normalna" - napisał.

Poręba dodał, że jego niepokój byłby jeszcze większy, gdyby nowym trenerem Stali została osoba reprezentowana przez tę samą agencję.

"Jeśli teraz trenerem Stali ma zostać również osoba z jego agencji, to nie jest sytuacja normalna do kwadratu" - podkreślił.

Wątpliwości dotyczące konfliktu interesów

Były członek rady nadzorczej Stali Mielec zwrócił także uwagę na potencjalne kwestie formalne oraz przepisy dotyczące działalności agentów piłkarskich.

Przypomniał, że konflikt interesów może wystąpić w sytuacji, gdy agent reprezentuje lub ma wpływ na więcej niż jedną stronę uczestniczącą w tych samych negocjacjach, bez wymaganej zgody oraz pełnej przejrzystości.

Poręba nie przesądził, że w przypadku Stali doszło do naruszenia przepisów. Wskazał jednak, że przedstawiony przez niego model funkcjonowania powinien budzić poważne pytania dotyczące transparentności i sposobu podejmowania decyzji.

Stal Mielec musi szybko wybrać trenera

Na zakończenie Tomasz Poręba podkreślił, że Stal Mielec potrzebuje jak najszybszej decyzji w sprawie nowego szkoleniowca. Zastrzegł jednak, że wybór powinien być dokonany wyłącznie z uwzględnieniem interesu klubu.

"Stal potrzebuje decyzji co do trenera jak najszybciej. To jest poza wszelką dyskusją. Oby tylko ten wybór był podyktowany dobrem klubu, a nie własnymi interesami" - zakończył Poręba.

Czytaj także
Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.