fot. Sokół Kolbuszowa Dolna/facebook
Wyjazdowa wygrana ze Świdniczanką zagwarantowała piłkarzom z Kolbuszowej Dolnej 14. pozycję na koniec rozgrywek. Choć zespół udanie zwieńczył sezon, jego dalsza gra w III lidze nie jest jeszcze pewna. Losy utrzymania zależą bowiem od ostatecznych wyników meczów barażowych o awans na wyższy szczebel rozgrywkowy.
Początek spotkania w Świdniku nie należał do porywających widowisk. Przez pierwsze niespełna drugie kwadranse na boisku brakowało klarownych sytuacji, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska.
Przełom nastąpił w 29. minucie, kiedy to gospodarze stworzyli stuprocentową okazję. Wtedy po raz pierwszy błysnął klasą i doświadczeniem Michał Gliwa, który w kapitalnym stylu zatrzymał groźny strzał 44-letniego weterana, Wojciecha Białka.
Sokół natychmiast spróbował odpowiedzieć. Impuls do ataku dali Jakub Posłuszny oraz kapitan zespołu, Bartłomiej Wiktor. Ten drugi w 38. minucie oddał potężny strzał z dystansu - po uderzeniu środkowego pomocnika gości piłka dosłownie o milimetry minęła słupek bramki Świdniczanki.
Tuż przed przerwą serca kibiców z Kolbuszowej Dolnej zabiły mocniej. Jeden z ofensywnych graczy gospodarzy urwał się obrońcom i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Sokoła. W tym kluczowym momencie Michał Gliwa ponownie udowodnił swój kunszt, wygrywając ten pojedynek i ratując zespół przed stratą gola do szatni.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od zmasowanych ataków popularnej „Świdni”. Już kilka minut po wznowieniu gry miejscowi byli o krok od objęcia prowadzenia, gdy po błyskawicznej i groźnej kontrze piłka po strzale Wojciecha Białka z impetem ostemplowała poprzeczkę bramki Sokoła.
W 75. minucie gospodarze ponownie sprawdzili czujność defensywy przyjezdnych, oddając groźny, kąśliwy strzał z dystansu. Tego dnia jednak Michał Gliwa był po prostu nie do pokonania - pewną interwencją sparował piłkę i utrzymał czyste konto.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, nadeszła decydująca akcja spotkania. Kluczową rolę odegrały tutaj decyzje personalne trenera Sławomira Szeligi, który odpowiednio zmotywował zespół do walki do samego końca.
W samej końcówce meczu Wołodymyr Khorolskyi popisał się genialnym, precyzyjnym dograniem w pole karne bezpośrednio do Dawida Skupińskiego. Skrzydłowy Sokoła zachował zimną krew i uderzeniem z ostrego kąta bezbłędnie posłał piłkę obok bezradnego bramkarza Świdniczanki, utykając rywali!
Chwilę później podopieczni Sławomira Szeligi mogli pójść za ciosem i podwyższyć prowadzenie na 2-0, jednak zabrakło im odrobiny szczęścia w wykończeniu akcji. W ostatnich minutach Świdniczanka postawiła wszystko na jedną kartę i rzuciła się do desperackich ataków, ale defensywa z Kolbuszowej Dolnej grała mądrze i nie pozwoliła zagrozić swojej bramce aż do końcowego gwizdka.
Świdniczanka Świdnik: Shpakivskyy - Tomasiak (66. Guzewicz), Woder, Poleszak, Konojacki, Białek, Łuczuk, Sienicki (89. Trumiński), Dubiel, Szatała, Myktyn.
Sokół Kolbuszowa Dolna: Gliwa - Khorolskyi, Kapuściński, Wołowiec, Ostrowski (86. Garboś) - Mikrut (70. Skupiński), Wiktor, Serwiński (58. Mokrzycki), Kitiliński, Posłuszny (86. Kołacz) - Musik.
Sędziował: Krzysztof Wiśniewski (Kielce).
Żółte kartki: Woder - Skupiński.
Więcej o meczu:
Świdniczanka Świdnik - Sokół Kolbuszowa Dolna
Czytaj także
2026-05-30 19:09
Avia Świdnik awansowała do 2 ligi!
2026-05-30 14:44
Kacper Grzesik: W Pogoni-Sokole Lubaczów będzie mała rewolucja
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.









_1776713266.png)



























































