Spotkanie Warty Poznań z Sandecją Nowy Sącz od pierwszego gwizdka było intensywne. Już w 2. minucie gospodarze zagrozili bramce rywali, ale czujny Błyszka zatrzymał akcję. Chwilę później odpowiedział Wołczek, jednak jego strzał był niecelny.
Sandecja próbowała głównie uderzeń z dystansu, a swoich sił próbowali Pietraszkiewicz i Kołbon, lecz dobrze dysponowany Przybylak nie dał się pokonać. Warta szukała okazji po skrzydłach, a aktywny Stefaniak napędzał ataki gospodarzy.
Walka i niedokładność przed przerwą
Z czasem gra się zaostrzyła, pojawiły się faule i kartki, a akcje często kończyły się niedokładnymi podaniami. Najlepszą okazję przed przerwą miał Waluś po kontrze Stefaniaka, ale nie trafił w światło bramki. Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 0:0.
Po zmianie stron tempo nie spadło. Na boisku pojawił się Szymanek, który szybko zaznaczył swoją obecność. W 65. minucie dobrą szansę zmarnował Rychert, a chwilę później kibice zobaczyli najlepszą interwencję meczu – Błyszka w fenomenalny sposób zatrzymał strzał Szymanka do niemal pustej bramki.
Końcówka pełna napięcia
W końcówce ponownie groźny był Szymanek, ale piłka minimalnie minęła bramkę. Nie brakowało ostrych starć, faulowany był m.in. Kołbon, a gra była często przerywana.
W doliczonym czasie Sandecja miała jeszcze rzut rożny, a po zamieszaniu faulowany był Przybylak, co ostatecznie zamknęło emocje w tym spotkaniu.





























































































_1776713266.png)





