Ładowanie wyników…
2026-02-23 22:36:41

Ireneusz Mamrot: Brakuje nam trochę boiskowego cwaniactwa

fot. FKS Stal Mielec S.A.
fot. FKS Stal Mielec S.A.
- Po prostu trzeba gdzieś tam 3–4 zmiany zrobić w składzie, bo potrzeba nowej energii (...) Po przegranym meczu jest takie powiedzenie, że jak się chce psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie i ta rozmowa jest trochę na takiej zasadzie - mówił Ireneusz Mamrot po porażce z ŁKS-em Łódź. 
 
- Na pewno kolejny raz za mało wyciągamy z pierwszej połowy, jeśli chodzi o prowadzenie. Prowadziliśmy 1:0, może to nie były czyste sytuacje, ale coś tam było na 2:0. Nawet na początku drugiej połowy ten strzał bardzo dobrze Bobek obronił - rozpoczął trener Stali Mielec. 

- Była też taka sytuacja, która obrazuje trochę brak naszego cwaniactwa, bo w sytuacji, w której Fuci uciekł Rudolowi, a ten, mając żółtą kartkę, go zahaczał, wystarczyło się przewrócić. Pewnie tam ta sytuacja nam uciekła i byłaby druga żółta kartka, bo to był był faul taktyczny. Tego boiskowego cwaniactwa trochę nam brakuje.

Ireneusz Mamrot: Na pewno będą zmiany w składzie

- Później gdzieś mocniej zaatakowaliśmy, pod koniec graliśmy dwójką napastników, ale dużo zostało fragmentów gry, z których nic więcej nie zrobiliśmy, oprócz tego, że kilka razy interweniował bramkarz czy obrońcy ŁKS-u, a kilka razy ta piłka się tam poodbijała. Te dwie sytuacje Cybulskiego, gdzie akurat ten wariant ćwiczyliśmy na treningu, bardzo dobrze mu to wychodziło, tutaj akurat dwa razy nie trafił.
 
- Kończąc, myślę, że po prostu trzeba gdzieś tam 3–4 zmiany zrobić w składzie, bo trzeba jakiejś nowej energii. Chcieliśmy to zgrać jak najmocniej, ale nie punktujemy, więc na pewno jakieś zmiany w składzie muszą być.

"Mental jest na pewno na słabszym poziomie"

- Jesteśmy w takiej sytuacji, a nie innej, że nie wygrywamy tylu meczów, jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy i ten mental na pewno jest na słabszym poziomie i to ma wpływ.
 
- To nie jest tak, że w szatni w przerwie nie było motywacji. Padały duże słowa, cały czas mówiliśmy, że wychodzimy wyżej, żebyśmy nie dali przeciwnikowi przestrzeni. To nie była sytuacja, że byliśmy nisko i przeciwnik zrobił akcję od trzeciej bramki. To było po naszej niepotrzebnej stracie i widać, że po tej bramce głowy idą w dół. I tu jest teraz nasz problem - kontynuował opiekun "Biało-niebieskich".

Sytuacja Macieja Domańskiego?

- Jest rywalizacja. Wszedł w dwóch spotkaniach. Dzisiaj potrzeba była taka, że chcieliśmy przejść na 4-4-2, a to jest jego nominalna pozycja, więc mógł wejść za Piska. Jost Pisek dzisiaj grał bardzo dobry mecz.
 
- To nie jest jakaś personalna decyzja. Do Maćka jesienią było mnóstwo pretensji z waszej strony, a dzisiaj Maciek nie gra. Po przegranym meczu jest takie powiedzenie, że jak się chce psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie i ta rozmowa jest trochę na takiej zasadzie.
 
- Chcieliśmy drugiego napastnika, stąd brak wejścia Maćka, ale to nie znaczy, że ktoś został skreślony. W dwóch poprzednich meczach wszedł, natomiast dzisiaj szukaliśmy innych rozwiązań, bo pod koniec chcieliśmy grać w ustawieniu 4-4-2 - dodał Ireneusz Mamrot.

YouTube Thumbnail
Play

Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.