PGE MKS El-Volt Lublin udanie przywitał się w nowym sezonie z własną publicznością. W pierwszym domowym meczu rozgrywek LOTTO Superligi Kobiet Lublinianki pokonały Galiczankę Lwów 31-20. Do przerwy gospodynie prowadziły 15-10, choć początek spotkania należał do zespołu z Ukrainy. Nagrodę MVP otrzymała Sarah Paulsen.
Po zakończeniu meczu występ swoich drużyn ocenili – kapitan lubelskiego zespołu Aleksandra Rosiak, trener Paweł Tetelewski oraz asystentka trenera Galiczanki Tatiana Sztefan. Szczególnym wydarzeniem wieczoru było także oficjalne pożegnanie kończącej karierę Weroniki Gawlik.
Aleksandra Rosiak: Tęskniłyśmy za Globusem i naszymi kibicami
Kapitan PGE MKS-u nie ukrywała radości z możliwości ponownego występu przed miejscową publicznością. Jak podkreśliła, zawodniczki długo czekały na powrót do hali Globus.
„Na pewno bardzo dobrze było zagrać przed własną publicznością. Tęskniłyśmy za tym, żeby w końcu wystąpić w hali Globus z naszymi kibicami, bo oni naprawdę nas napędzają. Myślę, że mecz jest udany. Są rzeczy, które możemy poprawić, ale cieszymy się z wyniku” – powiedziała Aleksandra Rosiak.
PGE MKS odniósł trzecie zwycięstwo w trzecim oficjalnym spotkaniu sezonu. Wcześniej Biało-zielone sięgnęły po Superpuchar Polski oraz pokonały na wyjeździe ELMAS-KPS APR Radom 36-23.
Słabszy początek i reakcja po przerwie
Pierwsze minuty meczu z Galiczanką nie układały się jednak po myśli gospodyń. Po dziesięciu minutach mistrzynie Ukrainy prowadziły 4-2. Lubelskie szczypiornistki stopniowo poprawiały grę, a po remisie 9-9 przejęły inicjatywę i nie oddały prowadzenia już do końca spotkania.
Aleksandra Rosiak przyznała, że na początku jej drużyna popełniała zbyt wiele prostych błędów.
„Początek meczu nie zaczął się po naszej myśli. Robiłyśmy własne błędy, które rywalki wykorzystywały. W drugiej połowie wyszłyśmy jednak twardziej. Zarówno w obronie, jak i w ataku byłyśmy bardziej zdecydowane, częściej kierowałyśmy się w stronę bramki i podejmowałyśmy więcej rzutów. Myślę, że to zaważyło” – oceniła kapitan Biało-zielonych.
Zdaniem Rosiak jednym z elementów wymagających dalszej pracy pozostaje skuteczność rzutowa. Lublinianki już w początkowej fazie spotkania stworzyły sobie kilka dogodnych sytuacji, ale nie zawsze potrafiły zamienić je na bramki.
„Nie możemy popełniać tak prostych, własnych błędów. Nad skutecznością również musimy pracować. Wiemy, gdzie powinnyśmy celować i musimy to wykorzystywać. Niektóre rzuty były zbyt łatwe do obrony, niecelne albo nie wynikały ze stuprocentowych sytuacji. Kiedy nie trafiamy, później jest nam trudniej” – podkreśliła.
Paweł Tetelewski: Obrona funkcjonowała naprawdę nieźle
Z wyniku zadowolony był również trener PGE MKS-u Paweł Tetelewski. Szkoleniowiec zwrócił szczególną uwagę na grę defensywną. Jego zespół stracił po dziesięć bramek w każdej połowie.
„Jeśli chodzi o zwycięstwa, wszystko się zgadza. Natomiast przed nami nadal praca, praca i jeszcze raz praca. Uważam, że w obronie zagraliśmy naprawdę niezłe zawody. Straciliśmy dwadzieścia bramek, po dziesięć w każdej połowie, więc nie jest to zły wynik” – stwierdził Paweł Tetelewski.
Trener zaznaczył jednak, że zespołowi brakowało jeszcze odpowiedniego zgrania i płynności w ofensywie. W przerwie między sezonami w Lublinie doszło do wielu zmian kadrowych, dlatego część zawodniczek wciąż uczy się współpracy w nowych ustawieniach.
„Zabrakło nam skuteczności oraz trochę zgrania. Były momenty, w których dziewczyny za bardzo chciały kończyć akcje indywidualnie. Prosimy je, żeby budowały więcej wspólnych, składnych akcji. Grały dziś zawodniczki występujące na różnych pozycjach i w różnych ustawieniach. Musimy się jeszcze nauczyć ze sobą grać” – tłumaczył szkoleniowiec.
Trener pochwalił determinację zawodniczek
Mimo dostrzeżonych niedociągnięć Paweł Tetelewski pozytywnie ocenił zaangażowanie swojego zespołu. Lublinianki walczyły o każdą piłkę i nie pozwoliły rywalkom na powrót do gry.
„Duży plus należy się drużynie za obronę i determinację. Było widać, że dziewczyny walczyły. Nie było straconych piłek, rzucały się po nie i nie odpuszczały. Nie można powiedzieć, że ktoś przeszedł obok tego meczu. Czeka nas jednak jeszcze sporo pracy” – zaznaczył trener PGE MKS-u.
Szkoleniowiec podkreślił, że dobra defensywa ma ułatwiać Lubliniankom wyprowadzanie szybkich kontrataków. Jego zdaniem zespół powinien jednocześnie poprawić współpracę w ataku pozycyjnym.
Tatiana Sztefan: Popełniłyśmy zbyt dużo błędów
Asystentka trenera Galiczanki Tatiana Sztefan przyznała, że jej drużyna mierzyła się z bardzo doświadczonym przeciwnikiem. Jednocześnie zwróciła uwagę na młody skład ukraińskiego zespołu.
„Lublin jest bardzo mocnym zespołem. Grają tu naprawdę doświadczone zawodniczki. My mamy młodą drużynę, ale uważam, że bardzo perspektywiczną. Popełniłyśmy jednak za dużo błędów technicznych i taktycznych. Po naszych pomyłkach Lublin wyprowadzał kontrataki” – mówiła Tatiana Sztefan.
Przedstawicielka Galiczanki zapowiedziała dokładną analizę spotkania. Ukraiński zespół zamierza wykorzystać materiał wideo, aby wyeliminować błędy przed następnymi występami.
„Będziemy analizować ten mecz i oglądać nagranie. Z każdego spotkania musimy wyciągać to, co może być dla nas najlepsze” – dodała.
Uraz Diany Dmytryshyn osłabił Galiczankę
Galiczanka bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie, a jedną z najskuteczniejszych zawodniczek była Diana Dmytryshyn. Rozgrywająca zdobyła cztery bramki w pierwszym kwadransie, ale następnie doznała urazu i musiała opuścić parkiet.
„Bardzo dobrze zaczęłyśmy w obronie. Grałyśmy twardo i przez pewien czas to funkcjonowało. Diana oddawała dobre rzuty i na pewno będzie nam jej brakowało. Mam jednak nadzieję, że wszystko będzie w porządku, wróci do zdrowia i nadal będzie pomagać zespołowi” – powiedziała Tatiana Sztefan.
Bezpośrednio po meczu przedstawicielka Galiczanki nie potrafiła jeszcze określić, jak poważny jest uraz zawodniczki. Zapowiedziała, że Dmytryshyn przejdzie konsultację lekarską.
Młoda Galiczanka chce walczyć do końca
Tatiana Sztefan podkreśliła, że Galiczanka zamierza rozwijać młode zawodniczki, w tym wychowanki mające po 17 lub 18 lat.
„Mamy młody zespół. Bierzemy zawodniczki ze szkoły mistrzostwa sportowego. Przed nami dużo pracy. Chcemy, żeby za rok lub dwa te dziewczyny wychodziły na boisko i pomagały zespołowi” – wyjaśniła.
Pomimo trudnej sytuacji organizacyjnej spowodowanej koniecznością funkcjonowania pomiędzy Lwowem a Biłgorajem Galiczanka chce nadal rywalizować w polskich rozgrywkach.
„Nie jest łatwo funkcjonować pomiędzy Lwowem i Biłgorajem. Dobrze jednak, że gramy w polskiej Superlidze. To dla nas ogromne doświadczenie, ponieważ polskie zespoły prezentują bardzo wysoki poziom. Cieszymy się, że możemy tutaj występować” – zaznaczyła Sztefan.
Weronika Gawlik pożegnana przez lubelskich kibiców
Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania doszło do wyjątkowej uroczystości. Lubelski klub i miejscowi kibice oficjalnie podziękowali kończącej karierę Weronice Gawlik. Bramkarka przez 15 lat była związana z pierwszym zespołem PGE MKS-u i zdobyła w jego barwach najważniejsze krajowe trofea.
„To przeżycie jednocześnie trudne i fajne. Jestem zaskoczona tak miłym podziękowaniem. Nie czuję się do końca legendą, ale bardzo dziękuję, że mogę znaleźć się obok tak zasłużonych koleżanek. Podjęcie decyzji o zakończeniu kariery było trudne” – przyznała Weronika Gawlik.
Była kapitan lubelskiej drużyny podkreśliła, że jej pobyt w Lublinie miał początkowo trwać znacznie krócej.
„Przyjeżdżałam do Lublina z myślą, że będzie to tylko chwila. Może dwa lata, może trochę tutaj pogram i wrócę do domu na Śląsk. Okazało się jednak, że na końcu to Lublin został moim domem” – powiedziała była bramkarka.
Weronika Gawlik nadal pozostanie blisko piłki ręcznej. Od kilku lat zajmuje się szkoleniem bramkarek w grupach młodzieżowych MKS-u i zamierza kontynuować pracę trenerską. Poza sportem pracuje również jako adwokat kościelny.
„Chyba dopiero teraz zaczyna do mnie docierać decyzja, którą podjęłam. Uważam jednak, że była słuszna i podjęta w dobrym momencie” – zakończyła.
Następny mecz PGE MKS-u El-Volt Lublin
Kolejne spotkanie Lublinianki rozegrają już w środę, 16 września 2026 roku. Podopieczne Pawła Tetelewskiego zmierzą się na wyjeździe ze Szczypiornem Kalisz. Początek meczu w Kalisz Arenie zaplanowano na godzinę 18:00.
Paweł Tetelewski przestrzega przed lekceważeniem najbliższego przeciwnika.
„Teoretycznie będzie to spotkanie z zespołem słabszym, ale nie możemy nikogo lekceważyć. Chcemy nadal skupiać się na sobie, poprawiać współpracę i sprawić, żeby nasze akcje były bardziej płynne, a zrozumienie w ataku coraz lepsze” – zapowiedział trener PGE MKS-u.