Siarka Tarnobrzeg zakończyła sezon w sposób, który trudno racjonalnie wytłumaczyć. Zespół Sławomira Majaka prowadził z Cracovią II już 4-0, ale ostatecznie przegrał 5-6. Po spotkaniu szkoleniowiec nie ukrywał ogromnego rozczarowania postawą swojej drużyny.
Siarka prowadziła 4-0, a mimo to przegrała
To był jeden z najbardziej szalonych meczów całego sezonu w Betclic 3. Lidze gr. IV. Siarka Tarnobrzeg po niespełna pół godzinie gry prowadziła z Cracovią II aż 4-0 i wydawało się, że ma pełną kontrolę nad spotkaniem. Później wydarzyło się jednak coś, czego nikt na stadionie nie mógł się spodziewać.
Cracovia II zaczęła odrabiać straty, a gospodarze całkowicie stracili panowanie nad meczem. Choć Siarka w końcówce jeszcze raz wyszła na prowadzenie, nie była w stanie dowieźć korzystnego wyniku do końca. Ostatecznie tarnobrzeżanie przegrali 5-6.
Po meczu Sławomir Majak nie gryzł się w język.
- Ciężko znaleźć dobór słów. Przy 4:0 w bodajże 25. minucie to chyba nikt normalny na trybunach by nie powiedział, że ten wynik się odwróci w zupełnie innym kierunku i w perspektywie całego meczu zespół Siarki przegra. Chociaż w tym kryzysie wyszliśmy jeszcze na prowadzenie, to nawet tej łaski z góry, którą ktoś nam dał, nie potrafiliśmy uszanować i doprowadzić do końca. Nie tyle Cracovia wygrała ten mecz, co my go przegraliśmy - powiedział trener Siarki Tarnobrzeg.
Sławomir Majak: Pierwszy raz nie będę bronił zespołu
Szkoleniowiec przyznał, że tym razem nie zamierza szukać usprawiedliwień dla swoich zawodników. Jego zdaniem po 25. minucie Siarka zaprezentowała się katastrofalnie.
- Pierwszy raz nie będę bronił zespołu. Zawsze byłem ostatnią osobą, która wytykała błędy i mówiła, że wszystko to wina zespołu, ale tutaj realnie patrząc na wszystko, zagraliśmy od 25. minuty katastrofalnie. Zaczęło się od prostych indywidualnych błędów, które na tym poziomie nie powinny się zdarzać. To absolutnie nas nie tłumaczy. Jeżeli ktokolwiek chce grać na tym poziomie, musi unosić ciężar tych spotkań - dodał Sławomir Majak.
Trener Siarki odniósł się również do mentalności drużyny i tego, co działo się z zespołem w rundzie wiosennej.
- U nas niestety, cokolwiek by się nie mówiło w szatni, to chyba po tych zawodnikach troszeczkę to spływa. Cały czas chyba każdy uważa, że runda jesienna, która była bardzo udana w naszym wykonaniu, definiuje nas jako zespół i to jest wszystko super. Natomiast nikt nie myśli, co się dzieje teraz - zaznaczył.
Wiosna Siarki była kompletnym rozczarowaniem
Porażka z Cracovią II była bolesnym podsumowaniem trudnych ostatnich miesięcy w Tarnobrzegu. Jesienią Siarka wyglądała jak zespół, który może realnie włączyć się do walki o czołówkę. W 19 meczach zdobyła 32 punkty, strzeliła 41 goli i straciła 24 bramki.
Wiosną wszystko się jednak posypało. W 15 spotkaniach rundy rewanżowej Siarka zdobyła zaledwie 11 punktów, strzeliła 18 bramek i straciła aż 28. W tabeli wiosny tarnobrzeżanie zajęli odległe 16. miejsce, a cały sezon zakończyli na 12. pozycji z dorobkiem 43 punktów.
Sławomir Majak zwrócił uwagę na problemy kadrowe i brak odpowiedniej rywalizacji w drużynie.
- Mamy taką kadrę, jaką mamy, i ponosimy na wiosnę konsekwencje tej, w cudzysłowie, "szerokiej kadry". Zawodnicy muszą sobie spojrzeć głęboko w oczy i udzielić samemu odpowiedzi, co oni chcą dalej robić ze swoim życiem jako zawodnicy trzeciej ligi. Jeżeli chcą w ten sposób grać - kompromitacja na Sparcie, kompromitacja dzisiaj - no to nie tędy droga. Brakło tej rywalizacji w zespole i dlatego grali czasami zawodnicy, którzy musieli grać, bo ten, co był na ławce, był jeszcze słabszy - powiedział trener.
Paweł Mróz królem strzelców. "Ciężko będzie go utrzymać"
W tym trudnym dla Siarki sezonie jednym z niewielu powodów do zadowolenia była postawa Pawła Mroza. Napastnik zdobył dwie bramki w meczu z Cracovią II i zakończył rozgrywki z dorobkiem 21 trafień. Tym samym został królem strzelców Betclic 3. Ligi gr. IV.
Mróz wyprzedził Oskara Majdę z Pogoni-Sokoła Lubaczów, który strzelił 20 goli, oraz Andrija Remeniuka z Avii Świdnik, który zakończył sezon z 16 bramkami.
Sławomir Majak pogratulował swojemu zawodnikowi, ale jednocześnie przyznał, że utrzymanie napastnika w Tarnobrzegu może być bardzo trudne.
- Gratulacje dla Pawła. Bardzo się cieszyliśmy, bo wiedzieliśmy, że musi gonić Majdę z Lubaczowa. Strzelił dwie bramki, wyszedł na prowadzenie, zdobył koronę strzelców - super. Życzę mu udanego transferu, bo na pewno propozycji ma sporo, o czym wiem, więc na pewno ciężko będzie Pawła utrzymać, a jednocześnie zastąpić kimś, kto będzie na podobnym poziomie - stwierdził szkoleniowiec Siarki.
Siarkę czekają rozmowy o przyszłości
Na koniec trener Majak podziękował kibicom za wsparcie, ale też zapowiedział, że w klubie muszą zapaść konkretne decyzje dotyczące przyszłości.
- Chciałbym przede wszystkim podziękować kibicom, bo uważam, że niejedna grupa kibicowska by się odwróciła widząc takie coś jak na Sparcie czy takie coś jak dzisiaj. Dziękujemy za to wsparcie, które było odczuwalne w każdym meczu u siebie. Z mojej strony mogę tylko przeprosić za to, co się wydarzyło, bo w najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że to się tak skończy - powiedział Sławomir Majak.
Szkoleniowiec jasno zaznaczył, że bez wzmocnień i większej rywalizacji w kadrze trudno będzie myśleć o czymś więcej.
- Wiadomo, że będzie na pewno potrzebne spotkanie czy z zarządem, czy z radą nadzorczą, żeby sobie odpowiedzieć na pytanie, o co chce Siarka w przyszłym sezonie grać. Musimy podjąć męską decyzję co dalej, bo żaden trener - czy to będzie Majak, Kowalski, Nowak, ktokolwiek - tego nie pociągnie, jeśli nie będzie wyrównanej kadry i rywalizacji. Teraz mamy 10 dni do meczu pucharowego, więc na pewno się poskładamy, natomiast nie jest to łatwe - zakończył.





_1776713266.png)


































































