Dziś mija dokładnie 10 lat od jednej z największych tragedii w historii podkarpackiego futbolu. W Wielką Sobotę 26 marca 2016 roku w wypadku drogowym pod Werynią zginęło pięciu piłkarzy Wólczanki Wólka Pełkińska. Dla wielu kibiców i ludzi związanych z piłką nożną w regionie był to moment, którego nie da się zapomnieć.
Miał to być zwykły ligowy dzień. Zamiast piłkarskich emocji pojawił się jednak ogromny ból i niedowierzanie. Dziesięć lat później wciąż trudno uwierzyć w to, co wydarzyło się tamtego poranka.
Wielka Sobota, która zmieniła wszystko
W lokalnym futbolu Wielka Sobota często wygląda podobnie. Piłkarze pakują torby, wsiadają do samochodów lub klubowych busów i ruszają w drogę na ligowe mecze. Świąteczna atmosfera miesza się z piłkarską rutyną.
Tak było również 26 marca 2016 roku. Ośmiu młodych zawodników Wólczanki Wólka Pełkińska wyruszyło z Mielca w kierunku Świdnika, gdzie w południe mieli rozegrać ligowy mecz z Avią.
Nikt nie przypuszczał, że ta podróż zakończy się tragedią...
Droga na mecz, która miała być zwyczajna
Zawodnicy wyjechali z Mielca chwilę przed godziną 9 rano. Plan był prosty - spokojnie dojechać na mecz i przygotować się do ligowego spotkania.
W busie znajdowało się ośmiu piłkarzy. Jak w wielu takich podróżach zapewne towarzyszyły im rozmowy, żarty i typowa dla drużyny atmosfera przedmeczowej mobilizacji.
Niestety tej drogi nie udało się dokończyć...
Tragiczny wypadek w Weryni
Około godziny 9:25 w miejscowości Werynia koło Kolbuszowej doszło do dramatycznego wypadku. Bus marki Volkswagen, którym podróżowali zawodnicy, zderzył się z nadjeżdżającą z przeciwnego kierunku ciężarówką marki Scania.
Siła uderzenia była ogromna. Na miejscu zginęło trzech młodych piłkarzy: Patryk Szewczak, Kamil Pydych i Rafał Pydych
Pozostali uczestnicy wypadku zostali natychmiast przewiezieni do szpitali. Niestety w kolejnych godzinach bilans tragedii się powiększył. W szpitalu zmarł Mariusz Korzępa, a nad ranem następnego dnia lekarze nie zdołali uratować również Kamila Oślizło.
Pięciu młodych ludzi straciło życie w drodze na zwykły ligowy mecz.
Pięciu piłkarzy, pięć przerwanych historii
Każdy z nich miał swoje marzenia i plany związane z piłką nożną. Wszyscy byli częścią podkarpackiego futbolu i zostawili po sobie ślad na wielu boiskach regionu.
Bracia Kamil i Rafał Pydych
Kamil Pydych swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Stali Mielec. Później występował w kilku klubach regionu, między innymi w Polonii Przemyśl, Michałowiance Michałowice i Rzemieślniku Pilzno. Do Wólczanki dołączył niedługo przed tragicznym wypadkiem.
W drużynie grał już jego brat Rafał.
Rafał Pydych również wychował się piłkarsko w Stali Mielec. W swojej karierze reprezentował m.in. Resovię, Wisłę Sandomierz, Unię Nowa Sarzyna czy Czarnych Połaniec. Był zawodnikiem znanym i cenionym na podkarpackich boiskach.
Patryk Szewczak - najmłodsza ofiara tragedii
Patryk Szewczak miał zaledwie 18 lat. Był najmłodszym z zawodników, którzy zginęli w wypadku.
Piłkę zaczynał w klubie Brat Siennica Nadolna, później grał w Ruchu Izbica. Jako junior trafił do Stali Mielec, gdzie rozwijał swój talent. Do Wólczanki Wólka Pełkińska został wypożyczony, aby zdobywać doświadczenie i regularnie grać.
Jego kariera dopiero się rozpoczynała.
Mariusz Korzępa i Kamil Oślizło
Mariusz Korzępa był wychowankiem Kolbuszowianki. Występował również w Orłach Rzeszów, Stali Mielec oraz Siarce Tarnobrzeg. Na pewnym etapie grał także w rezerwach Lechii Gdańsk.
Do Wólczanki trafił niedługo przed tragicznym wydarzeniem i zdążył zadebiutować w barwach klubu zaledwie kilka dni wcześniej.
Kamil Oślizło był natomiast zawodnikiem bardzo dobrze znanym w regionie. Występował między innymi w Resovii, Wiśle Sandomierz czy Wisłoce Dębica. Do Wólczanki trafił przed sezonem 2015/2016 i rozegrał w klubie 19 spotkań.
Walka o życie i nadzieja po tragedii
W wypadku ucierpiało ośmiu zawodników. Trzech z nich przeżyło dramatyczne chwile i przez długi czas walczyło o powrót do zdrowia.
Najciężej ranny był Krystian Pydych, brat bliźniak Rafała. Początkowo jego stan był bardzo poważny, jednak lekarze robili wszystko, aby uratować jego życie.
Po wielu tygodniach leczenia i rehabilitacji pojawiły się dobre wiadomości. Krystian opuścił szpital i rozpoczął powrót do zdrowia.
Dla wielu kibiców była to jedna z niewielu pozytywnych informacji w tej tragicznej historii.
Pamięć, która nie gaśnie
Tragedia w Weryni wstrząsnęła całym środowiskiem piłkarskim w Polsce, a szczególnie Podkarpaciem. Na stadionach odbywały się minuty ciszy, pojawiały się transparenty, a mecze rozpoczynały się w atmosferze ogromnego wzruszenia.
Piłka nożna na chwilę przestała być tylko sportem. Stała się wspólnotą ludzi przeżywających wspólnie dramat.
Dziesięć lat później - wciąż trudno uwierzyć
Dziś mija dziesięć lat od tamtych wydarzeń, ale dla wielu osób związanych z podkarpacką piłką nożną wciąż jest to data, której nie da się zapomnieć.
Dziś pamiętamy o pięciu zawodnikach, którzy zginęli w drodze na ligowy mecz:
- Kamil Pydych
- Rafał Pydych
- Patryk Szewczak
- Mariusz Korzępa
- Kamil Oślizło