- Nie wiem, jak zacząć. Czy od tego, co się działo na boisku czy od tego, co było poza boiskiem i po meczu. Na pewno dobry mecz w naszym wykonaniu i nie mam żadnych zastrzeżeń do zawodników. Dziesięć minut drugiej połowy zadecydowało o tym, że straciliśmy komplet punktów - rozpoczął trener Siarki Tarnobrzeg.
- Z przebiegu całego meczu byliśmy równorzędnym przeciwnikiem, dla zespołu, który aspiruje o awans do 2 ligi. [...] Dzisiaj to się tak skończyło, ale myślę, że jeśli chodzi o zaangażowanie chłopaków, pomysł i konsekwencje, to było na pewno widać.
- Oczywiście kolejna porażka nikogo nie zadowala, ale absolutnie nie będziemy spuszczać głowy i czekamy na następne mecze - dodał.
Sławomir Majak: My cały czas gramy o utrzymanie
- Chciałbym się wypowiedzieć również na temat tego, co się działo po meczu. Drodzy kibice cel Siarki w tym sezonie się nie zmienił. My cały czas gramy o utrzymanie. To, że mamy tyle punktów niczego nam nie gwarantuje. Proszę mi nie zarzucać, że ja mówiłem przed sezonem coś innego niż teraz.
- Wprowadziliśmy wariant oszczędnościowy, sprowadzamy takich zawodników, na jakich nas stać i takimi zawodnikami do końca seoznu będziemy grąć. Być może jeżeli pozyskamy nowe środki będziemy ściągać zawodników lepszych jakościowo, którzy nam dadzą więcej. Ale to jest przyszłość...- kontynuował Sławomir Majak.
- Natomiast teraz mówiliśmy o tym wyraźnie, przez pierwszy rok albo nawet dwa będzie przebudowywanie. Oczywiście w pierwszym etapie to była totalna rewolucja.
Siarka Tarnobrzeg w czterech ostatnich meczach odnotowała tylko jedno zwycięstwo. Podopieczni Sławomira Majaka pokonali Pogoń-Sokół Lubaczów, natomiast musieli uznać wyższość Sokoła Kolbuszowa Dolna, Staru Starachowice i Chełmianki w ostatniej kolejce.
- Cały czas apeluje o cierpliwość. Nie chcę słuchać takich rzeczy z trybun. To jest dla mnie niedopuszczalne. To, że zespół przegrał trzy mecze na cztery, to o niczym nie świadczy - podkreślił Sławomir Majak.
"Jeżeli komuś się nie podoba, niech nie przychodzi na mecze. To nie jest w porządku"
- Wpuszczamy cały czas naszych wychowanków. O tym też mówiłem w lipcu. Więc proszę mi nie zarzucać innych rzeczy. Jeżeli komuś się nie podoba niech nie przychodzi na mecze. Jeżeli ktoś wypije dwa, trzy piwa i mówi coś przez trybuny, ma takie prawo bo jest kibicem. Ale to nie jest w porządku.
- Zespół w tej chwili robi na tyle, na ile go stać. Poza meczem w Kolbuszowej, wszystkie trzy spotkania były na równym poziomie. Ten zespół robi progres. Jeżeli każdy zawodnik robi mały kroczek w przód, to dla mnie jako trenera jest to sukce. Niech ludzie to w końcu zrozumieją. Jak im się nie podoba niech nie przychodzą na mecze. Nikt ich tutaj końmi nie zaciąga - mówił dalej opiekun Siarki Tarnobrzeg.
Sławomir Majak: Chyba za bardzo rozbudziliśmy nadzieje kibiców. Przypomnijcie sobie, co było w lipcu
- Odkąd tutaj byłem cały czas słyszałem doping z trybuny i byłem z tego dumny, czy wygrywaliśmy czy przegrywaliśmy. Dzisiaj usłyszałem rzeczy, których więcej nie chciałbym już słyszeć. Jeżeli ktoś się czuje niespełniony, bo kiedyś chciał grać w piłkę, to nie jest moja wina. Proszę mi wierzyć, że dopóki będę pracował ten zespół będzie robił progres.
- Chyba za bardzo rozbudziliśmy emocje i nadzieje kibiców odnośnie rundy jesiennej, która była w naszym wykonaniu bardzo udana. Przypomnijcie sobie co było w lipcu, jakie były treningi, ile było osób, jak to wyglądało. To był jeden wielki cyrk. Zrobiliśmy coś z niczego i zamiast podziękować słyszymy pretensje
- Kibice, nie tędy droga. Ja szanuję Was, a Wy szanujcie mnie i mój zespół - dodał Sławomir Majak.