fot. FKS Stal Mielec
Zwycięska passa Stali Mielec dobiegła końca. W meczu otwierającym 29. kolejkę Betclic 1. Ligi zespół prowadzony przez Ireneusza Mamrota musiał uznać wyższość Chrobrego, ulegając mu w wyjazdowym starciu po trzech wcześniejszych wygranych z rzędu.
Stal Mielec przystąpiła do rywalizacji z Chrobrym Głogów w wyjątkowo niekomfortowej sytuacji kadrowej. Przymusowa pauza za kartki wykluczyła z gry Israela Puerto oraz Dominika Szalę, co zmusiło sztab do całkowitego przemodelowania środka defensywy. W ich miejsce wskoczyli Yehor Tsykalo i Marvin Senger, tworząc duet, który w tym zestawieniu nie miał wcześniej okazji się ograć. Co nietypowe, drużyna musiała radzić sobie bez wsparcia swojego szkoleniowca - Ireneusz Mamrot był nieobecny ze względu na uroczystości rodzinne związane ze ślubem córki.
Brak zgrania w nowym bloku obronnym mielczan został obnażony niemal natychmiast. Już w 2. minucie spotkania defensywa gości „pękła” po akcji bocznej strefie boiska. Michał Kozajda zdecydował się na wstrzelenie piłki w pole karne, a tam pechowo interweniował Yehor Tsykalo. Ukraiński obrońca, próbując przeciąć podanie, skierował futbolówkę do własnej siatki, fundując swojej drużynie fatalny początek. Stal próbowała szybko odpowiedzieć i blisko wyrównania była zaledwie sześć minut później, gdy po rzucie rożnym pod bramką gospodarzy zrobiło się bardzo gorąco.
Zamiast wyrównania, kibice w Głogowie doczekali się jednak drugiego trafienia dla Chrobrego. W 28. minucie, po dośrodkowaniu w szesnastkę, obrońcy z Mielca nie zdołali skutecznie oddalić zagrożenia. Piłkę przejęli gospodarze i po krótkiej wymianie podań w polu karnym, formalności dopełnił Radosław Bąk. Były pomocnik Resovii precyzyjnym uderzeniem podwyższył prowadzenie, wykorzystując brak zdecydowania w szeregach gości.
Mimo dwubramkowej straty, Stal zdołała złapać kontakt jeszcze przed zejściem do szatni. Sygnał do ataku dał Kamil Cybulski, który przeprowadził odważną akcję na lewym skrzydle. Jego ostre dogranie w pole karne wywołało popłoch w szeregach obronnych Chrobrego. Próbujący interweniować Jakub Grić zachował się równie niefortunnie co wcześniej Tsykalo - środkowy obrońca gospodarzy wpakował piłkę do własnej bramki, dzięki czemu pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2-1 i zapowiedzią sporych emocji w dalszej części meczu.
Zaraz po wznowieniu gry groźnie z wolnego uderzył Jost Pisek, ale Dawid Arndt stanął na wysokości zadania. Chwilę później czujność bramkarza sprawdził też Kamil Cybulski.
Choć Stal Mielec po przerwie prezentowała się znacznie lepiej - głównie dzięki groźnym centrom Piska - nie zdołała odrobić strat. Najbliżej wyrównania było w 86. minucie, gdy po obronionym strzale Jakuba Kowalskiego, Kristian Fucak zmarnował doskonałą okazję na dobitkę.
Mimo prób Yehora Tsykalo w doliczonym czasie, wynik nie uległ zmianie i to głogowianie cieszyli się z wygranej.
1-0 Yehor Tsykalo (2-samobój)
2-0 Radosław Bąk (28)
2-1 Jakub Grić (38-samobój)
Chrobry Głogów: Arndt – Kozajda, Grić, Mazur, Lis – Bonecki (67. Lewkot), Bąk (94. Zarówny), Mandrysz – Laskowski, Strózik (67. Ozimek), Bartlewicz (61. Szablowski). Trener Łukasz Becella.
Stal Mielec: Gostomski – Diez (89. Diez), Tsykalo, Senger, Matynia (46. Kavcić) – Kruszelnicki (86. Gerbowski), Wlazło, Nunes, Pisek (86. Domański), Cybulski (73. Kowalski) - Fucak. Trener Łukasz Buliński.
Żółte kartki: Mazur – Matynia.
Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
Więcej o meczu:
Chrobry Głogów - Stal Mielec
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.

































































































