Koniec meczu
Argentyna 3
Republika Zielonego Przylądka 2
Mistrzostwa Świata 2026
Koniec meczu
Kolumbia 1
Ghana 0
Mistrzostwa Świata 2026
Koniec meczu
Wisła Kraków 2
MFK Karvina 0
Mecze sparingowe
Koniec meczu
Raków Częstochowa 2
Puszcza Niepołomice 0
Mecze sparingowe
Koniec meczu
Stal Mielec 1
Sandecja Nowy Sącz 0
Mecze sparingowe
Koniec meczu
Stal Rzeszów 4
Górnik Łęczna 2
Mecze sparingowe
Koniec meczu
Hutnik Kraków 1
Podhale Nowy Targ 3
Mecze sparingowe
Koniec meczu
Korona Kielce 4
MFK Zemplin Michalovce 0
Mecze sparingowe
Koniec meczu
Kanada 0
Maroko 3
Mistrzostwa Świata 2026
Koniec meczu
Paragwaj 0
Francja 1
Mistrzostwa Świata 2026
Koniec meczu
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź 51
Hunters PSŻ Poznań 39
Metalkas 2. Ekstraliga
Koniec meczu
Polonia Piła 40
Cellfast Wilki Krosno 49
Metalkas 2. Ekstraliga
Koniec meczu
Orlen Oil Motor Lublin 57
Gezet Stal Gorzów 32
PGE Ekstraliga
Koniec meczu
Wieczysta Kraków 2
Slavia Praga 2
Mecze sparingowe
Koniec meczu
Bayersystem GKM Grudziądz 35
Pres Grupa Deweloperska Toruń 54
PGE Ekstraliga
Koniec meczu
Brazylia 1
Norwegia 2
Mistrzostwa Świata 2026
Koniec meczu
Meksyk 2
Anglia 3
Mistrzostwa Świata 2026
Koniec meczu
Portugalia 0
Hiszpania 1
Mistrzostwa Świata 2026
Koniec meczu
USA 1
Belgia 4
Mistrzostwa Świata 2026
Dziś, 18:00
Argentyna -
Egipt -
Mistrzostwa Świata 2026
Dziś, 22:00
Szwajcaria -
Kolumbia -
Mistrzostwa Świata 2026
09.07, 22:00
Francja -
Maroko -
Mistrzostwa Świata 2026
12.07, 00:00
Norwegia -
Anglia -
Mistrzostwa Świata 2026
Życie nie znosi próżni, czas pędzi nieubłaganie i ponoć koi rany. Jednak po wypadku w Weryni w Wielką Sobotę podkarpacka piłka nożna już na zawsze będzie naznaczona piętnem śmierci.

Jechali w ośmiu, spieszyli się na mecz swojej drużyny Wólczanki Wólka Pełkińska z Avią Świdnik. W sobotę 26 marca od rana siąpił deszcz, momentami padało intensywnie.
 
Na niebezpiecznym zakręcie drogi wojewódzkiej nr 875 między Werynią a Dzikowcem na terenie powiatu kolbuszowskiego, nie najnowszy volkswagen transporter wpadł w poślizg i uderzył w jadącego z naprzeciwka tira. Siedzący z tyłu w busie Patryk Szewczak (18 lat), Kamil Pydych (23) i Rafał Pydych (28) zginęli na miejscu.
 
Niebawem w szpitalu, na skutek poniesionych obrażeń, zmarli Mariusz Korzępa (25) i Kamil Oślizło (29). Trzeci z braci Pydychów, Krystian -– bliźniak Rafała – wciąż walczy o życie w rzeszowskiej klinice.
Niestety, na tym dramat się nie kończy. Z traumą muszą sobie radzić ci, którzy przeżyli: Damian Bożek (20), a przede wszystkim Kamil Hul (25), który siedział za kółkiem.
 
YouTube Thumbnail
Play
 
Jeśli śledczy udowodnią, że jechał za szybko, może trafić za kratki. Za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, wskutek którego 5 osób poniosło śmierć, grozi mu do 8 lat więzienia. Kilkanaście dni po karambolu kontakt z nim ciągle jest utrudniony, a szok łagodzą jedynie mocne środki uspokajające.

Mama była największym kibicem

Ś. P. Patryk Szewczak
 
Mama Patryka Szewczaka przybyła w Wielką Sobotę do Wólki Pełkińskiej, ale zamiast obejrzeć mecz, musiała się udać na miejsce wypadku, by zidentyfikować ciało syna.
 
– Była jego największym kibicem. W ogóle kobiety to największe ofiary tej tragedii. Czy może pan sobie wyobrazić, co przeżywa matka Pydychów? Jej mąż, ojciec chłopców, kilkanaście lat temu zginął w wypadku samochodowym w Niemczech. Teraz został jej tylko Krystian, ale Bóg jeden wie, w jakim stanie opuści szpital – zauważa jeden z trenerów Stali Mielec, pierwszego klubu braci. Mariusz Korzępa i Kamil Oślizło niedawno założyli rodziny, a teraz osierocili maleńkie dzieci...

Większość osób związanych ze Stalą i tamtejszą Szkołą Mistrzostwa Sportowego nie może się otrząsnąć po świątecznej tragedii.
 
– Znaliśmy całą piątkę, wszyscy przewinęli się przez szkołę i nasz klub – przypomina Zbigniew Hariasz, szkoleniowiec i jeden z twórców Akademii Stali – Krystian pracował zresztą z naszymi dzieciakami, zajmował się też skautingiem. Mam nadzieję, że do nas wróci.
 
Głęboko w to wierzą również piłkarze Cracovii, którzy w ubiegły weekend, przed meczem ligowym, założyli koszulki z napisem “Krystek, wracaj do zdrowia”. Inicjatorem akcji był pochodzący z Kolbuszowej Mateusz Cetnarski. Lider “Pasów” doskonale znał braci Pydychów. Piłkarzom Wólczanki hołd oddała zresztą cała piłkarska Polska, na czele z reprezentacją.

Zawodnicy Stali Mielec, którzy są liderem II ligi, po golach wbijanych Gryfowi Wejherowo w charakterystyczny sposób wznosili ręce ku górze. W geście, którego nikomu nie trzeba tłumaczyć. Mecz rozpoczął się zaledwie kilka godzin po zakończeniu ostatniego pogrzebu.
 
W Krasnymstawie pożegnano nastoletniego bramkarza Patryka Szewczaka, którego Stal Mielec wypożyczyła do Wólczanki. W trzeciej lidze miał zbierać doświadczenie potrzebne do tego, by później powalczyć skutecznie o bluzę numer 1 w coraz silniejszej biało-niebieskiej armadzie.
 
– Opiekował się nim Boguś Wyparło. Był kimś więcej, niż trenerem, zastępował mu ojca. Bodzio straszliwie przeżył śmierć “Pajączka”. Nie poznałby go pan na ulicy – mówi nam jeden z działaczy Stali.

Chłopak do rany przyłóż...

Ś. P. Kamil Oślizło
 
Ze stratą przyjaciela nie może się pogodzić Dariusz Kantor. – Ze “Śliskim” (Kamilem Oślizło – red.) znaliśmy się od juniora, razem graliśmy w piłkę, razem studiowaliśmy. Zadzwoniłbym w środku nocy, a przyjechałby z pomocą. Był powszechnie lubiany, dusza towarzystwa.

– Chłopak do rany przyłóż. Wiecznie uśmiechnięty – przyznaje Zbigniew Hatylak, prezes Unii Nowa Sarzyna, gdzie Kamil Oślizło występował przez długie pięć lat.
 
W tym klubie grał z Rafałem Pydychem i Pawłem Wtorkiem, dziś trenerem Wólczanki. Zaraz po katastrofie, gdy mnożyły się opowieści mrożące krew w żyłach, pojawiła się informacja, że Wtorek miał jechać na mecz ze swoimi zawodnikami. Coś mu jednak wypadło i wybrał podróż samochodem. Okazało się to fikcją, jak wiele innych historii. Prawdą jest natomiast, że trener Wólczanki już na odprawie przedmeczowej poczuł, że stało się coś złego.
 
– Spojrzałem na zegarek i poważnie się zaniepokoiłem. Chłopaki zawsze dzwonili, gdy z jakiegoś powodu się spóźniali. To byli profesjonaliści. Zawsze przygotowani, zawsze w pierwszym szeregu – opowiada Wtorek, który przyjaźnił się z Rafałem Pydychem i “Śliskim”.
 
– Walczaki, ale i nieźli jajcarze – mówi o nich – W szatni zawsze robiliśmy kawały, wesoło było. Ja jestem ze Stalowej Woli, oni z Mielca. Wołaliśmy na siebie “meleksy” i “rowery”. To zaszczyt, że mogłem ich poznać i zagrać z nimi w jednej drużynie.
 
Ś. P. Rafał Pydych
 
Ś. P. Kamil Pydych
 
Ś. P. Mariusz Korzępa
 
Niech spoczywają w pokoju...
Czytaj także
Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.